sobota, 6 maja 2017

154. Prawdziwy prokurator z prawdziwymi problemami

     Prokurator Teodor Szacki- wysoki, szczupły, w nienagannie skrojonym garniturze. Spodziewacie się, że w trylogii Miłoszewskiego natkniecie się na drugiego Bonda? To w takim razie omijajcie pierwszą i kolejne części szerokim łukiem. Bo nikt nie jest tak wybitnie niedoskonały i prawdziwy, jak chyba już najsłynniejszy literacki prokurator w Polsce.
     Cóż ja mogę więcej napisać ponad to, co już wielokrotnie powiedziano? Książka jest bardzo dobra, a autor młody, więc pewnie jeszcze niejeden raz nas pozytywnie zaskoczy. Bystry umysł, morderstwo i skrupulatnie zawiązana intryga- obok tak wzorowego połączenia po prostu nie można przejść obojętnie. Ale wiecie co najbardziej mnie w "Uwikłaniu" nurtowało? Nie ofiara, fakt morderstwa, czy też śledztwo tylko.. Szacki. Tak- Teodor Szacki przeżywający kryzys wieku średniego. Z powodu tego bohatera śmiało określam pierwszą część trylogii Zygmunta Miłoszewskiego jako gatunkowo psychologiczną.
     Teodor Szacki to prokurator przepracowany, zmęczony życiem, rozczarowany zaniedbaną żoną i planujący (nie bez wyrzutów sumienia) romans. Znajome? Oczywiście! Bo to przecież samo życie. Nie, nie usprawiedliwiam Pana Sz., tylko co najwyżej dostrzegam w całej sytuacji niesamowity realizm. Taki obok nas, tuż za ścianą a nawet niestety, dość często w naszych domach. Miłoszewski nie zdecydował się na wyidealizowaną postać żywcem wziętą z "Pięćdziesięciu twarzy Grey'a" tylko na kogoś, kogo doskonale znamy. I chwała mu za to! Bo pobudził mnie do myślenia, zaintrygował i sprawił, że do dziś prowadzę sama ze sobą zażarte dyskusje. Na przykład o przyczynach i fatalnych skutkach popularności wyidealizowanych postaci romansideł. 
     I teraz będzie bardzo ważna dygresja. A nawet dylemat i momentami krzyk rozpaczy. Skąd do jasnej niewybaczalnej takie powodzenie kompletnie nierealnych bohaterów romansideł? Czytelnik może czuć się niespełniony w realnym życiu i może szukać pocieszenia (czy też nawet niestety się namiętnie zapatrywać) w literaturze, ale to niczego nie zmieni. Nie rozwiąże naszych problemów, nie naprawi naszych błędów. Co najwyżej jeszcze bardziej zamiesza stawiając na horyzoncie księcia na białym koniu. Hejterzy nadchodźcie- ani trochę się nie boję! Bo szczera dziewczyna jestem i to moja największa broń. Jeśli napiszę, że w powyższym temacie doceniam przeważający u mnie pierwiastek męski to dopiero się krew poleje.. No to nie napiszę. 
     Ja tu gadu gadu a tu pierwsza część trylogii czeka na podsumowanie. "Uwikłanie" to zdecydowanie coś więcej niż kryminał. Oprócz śledztwa poznajemy życie prywatne prokuratora- z wszystkimi jego problemami, wewnętrznymi rozterkami i sprzecznymi emocjami. Cenne to i bardzo prawdziwe. Od współczesnego pisarza, w czasach komercyjnej wyidealizowanej literatury, wymaga to nie lada odwagi. Za to największe brawa i gratulacje.

6 komentarzy:

  1. Kiedyś chyba przymierzałam się do przeczytania książki tego autora, ale ostatecznie tego nie zrobiłam. Chyba czas nadrobić zaległości :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wszystko przyjdzie czas i pora- na Miłoszewskiego również ;-) Również pozdrawiam :-)

      Usuń
  2. Trylogię mam już za sobą. Czytałam ją od razu po premierze każdej książki i bardzo dobrze ją wspominam. Jedynie czego żałuję, iż nie ma kolejnych części. Mam nadzieję, że autor się postara i dostarczy swoim fanom rozrywki :)
    P.S. Polecam również ekranizacje tych książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekranizacje dopiero przede mną, ale z pewnością już niebawem je nadrobię :-) Kolejnych części nie ma, ale ja mimo to, po cichutku mam nadzieję, że się kiedyś pojawią ;-)

      Usuń
  3. Może ludzie lubią romansidła, bo tam wszystko jest proste i przyjemne?
    Bardzo lubię serię o Szackim. Wciągnęła mnie dużo mocniej niż np książki Katarzyny Bondy, właśnie przez to, że Szacki taki "z krwi i kości" jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do książek Katarzyny Bondy jeszcze nie dotarłam, ale wszystko przede mną :-)

      Usuń