wtorek, 2 maja 2017

153. Ponowne spotkanie z Salander i Blomkvistem

     Pierwsza opinia, jaką usłyszałam o tej książce to taka, że David Lagercrantz pisze diametralnie różnie od Stiega Larssona. Trylogię "Millenium" czytałam bardzo dawno temu i może dlatego nie potrafię ocenić, czy rzeczywiście tak jest. A może po prostu nie wyczułam większej różnicy? Nie wiem i gdybać nie będę, ale za to napiszę Wam krótko o innych wnioskach.
     Książka mnie niesamowicie wciągnęła i to jej największy plus. Fabuła i wartkość akcji pochłonęły mnie bez reszty, więc może to jest odpowiedź na powyższy wstęp? W końcu "Millenium" Larssona również ekspresowo "połknęłam".
     Tęskniłam za szaloną Lisbeth Salander i uparciuchem Mikaelem Blomkvistem. Pamiętam, że świadomość pożegnania z tymi bohaterami przy okazji lektury Larssona niesamowicie mnie zasmuciła. Inny autor i pewnie nie do końca to samo, ale wiecie co? Tak bardzo lubię te postaci, że jestem skłonna przymknąć na to oko.
     Mnóstwo nazwisk i nazw instytucji, wśród których najzwyczajniej w świecie się pogubiłam. U Larssona nie miałam takich problemów, więc może tu tkwi zasadnicza różnica?
     I ostatnia z różnic (bo jak widzę, głównie na nich osadzają się moje spostrzeżenia)- w "Millenium" nie było nawet zapachu uczucia Lisbeth i Mikaela a tutaj.. no cóż.. Na pewno będzie kontynuacja i kto wie- może z jakimś romansem w tle?
     Książkę kupiłam na Targach Książki w Krakowie dwa lata temu (leżała i dojrzewała na półce..) i nie żałuję. Ponowne spotkanie z Salander i Blomkvistem jest warte każdych pieniędzy.

4 komentarze:

  1. ja jeszcze się na nią nie zdecydowałam, bo wydaje mi się być próbą zarobienia dużych pieniędzy korzystając z sukcesu Millenium. nie wiem, czy kiedykolwiek ją przeczytam. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie podeszłam do tego w ten sposób, ale rzeczywiście.. to również uzasadniony punkt widzenia :-P Mimo to nie żałuję, że przeczytałam ;-)

      Usuń
  2. Ja do tej pory przeczytałam... pierwszy tom Millenium. I to niecały! Choć cały czas obiecuję sobie powrót, bo historia niesamowicie mnie wciągnęła (splot różnych wydarzeń sprawił, że nie dokończyłam powieści). Ale co do kontynuacji, jestem sceptycznie nastawiona... Szczególnie historii, które pokochamy u oryginalnego autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie mimo wszystko gdzieś ten sceptycyzm uciekł i, jak widać, dobrze się stało ;-) Pozdrawiam :-)

      Usuń