czwartek, 13 kwietnia 2017

150. "Każdy powinien godnie przeżyć własną śmierć"- moje pierwsze spotkanie z księdzem Janem Kaczkowskim

     Na księdza Kaczkowskiego natknęłam się po raz pierwszy podczas telewizyjnego wywiadu. Dziś jestem już po przeczytaniu kilku jego książek i żałuję ogromnie, że w przyszłości już żadnej kolejnej się nie doczekam.
     Ksiądz Jan Kaczkowski to chyba najsławniejszy ksiądz w Polsce. Wybudował od podstaw hospicjum w Pucku, założył hospicjum domowe i do końca życia walczył o przetrwanie i przyszłość dla obu tych miejsc. "Żebrał" w kościołach (nazywał siebie luksusowym żebrakiem, bo stał przy ambonie- zamiast marznąć na zewnątrz) i w wywiadach, prosząc nieustannie o wsparcie i opowiadając o swojej ważnej misji. Każdy człowiek powinien godnie przeżyć własną śmierć, dlatego niezmiernie ważne jest to, abyśmy mu to zapewnili- mówił. Swoją otwartością, żartem, cennymi refleksjami i trudnymi wspomnieniami zdobył miejsce w sercach milionów Polaków. Ksiądz, który zawsze był przy umierających, pomimo tego iż sam również był śmiertelnie chory.
     Wszyscy umierają- bez względu na to, czy są wierzący, czy nie. Czy są świadkami Jehowy albo byłymi UB-ekami. Ksiądz Kaczkowski nie odwracał się od nikogo i do każdej z tych osób, bez wyjątku, biegł z ostatnią posługą. Za to chyba go polubiłam najbardziej.
     Co jeszcze ważnego zapamiętałam i przeżyłam czytając jeden z pierwszych wywiadów z księdzem Kaczkowskim? Śluby i miesiące miodowe w hospicjum. Kobieta nie pozwalająca odejść ojcu, który z tego powodu nie mógł umrzeć. Rozgrzeszenie dla homoseksualisty i otwarta rozmowa o seksie i seksualnym pożądaniu. I dziecko umierające jak ptaszek.. Bóg jeden wie, jak bardzo dziękowałam za życie, czytając tą niepozorną mała książeczkę. Dziękowałam i przeżywałam wiele smutnych, ale jakże ważnych chwil. Rozżalony nastolatek przy łóżku umierającej młodej matki poruszył mnie chyba najbardziej..
    A zdjęcia.. na prawie wszystkich ksiądz Jan Kaczkowski przytula umierającego albo cierpiącego członka rodziny. Tylko, ale tak naprawdę AŻ gest, który wielu ludzi zapamiętuje do końca życia. Nie chcę zapominać przytulać mamy, by kiedyś nie musieć żałować, że tego nie robiłam i już niestety nie mogąc nadrobić.
    Nie nazwę tej książki przygnębiającej, bo taka nie jest. Jest bardzo cenna, ważna i skłaniająca do refleksji nad tym, co powinno być dla nas najważniejsze- Bogiem i życiem. I tymi określeniami chciałabym Was zachęcić do jej przeczytania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz