sobota, 8 kwietnia 2017

148.Prawdziwa historia żołnierza pacyfisty w filmie "Przełęcz ocalonych"

     Filmów Mela Gibsona się obawiam, ale to nie znaczy, że ich nie oglądam. Są drastyczne i momentami przerażające, ale właśnie dlatego prawdziwe i z wielu innych powodów dobre.
Reżyseria: Mel Gibson
Scenariusz: Robert Schenkkan, Andrew Knight
Gatunek: biograficzny, dramat, wojenny
Produkcja: Australia, USA
Premiera: 3.listopada 2016 (świat), 4.listopada 2016 (Polska)
Nagrody: 2 Oscary- za najlepszy montaż i najlepszy dźwięk oraz wiele innych nagród
Moja ocena: 6/6

      Nic tak mnie nie przekonuje do obejrzenia danego filmu, jak fakt opierania się reżysera na autentycznych wydarzeniach czy biografii.
      "Przełęcz ocalonych" to prawdziwa historia Desmonda Dossa- rozmodlonego pacyfisty, który pomimo swoich przekonań zaciągnął się do wojska, jednak nie po to, by odbierać ludzkie życie, a po to, by je ratować.
     Wyszydzany, gnębiony, oskarżany o tchórzostwo, a nawet osądzany i naciskany na opuszczenie armii, mimo to osiąga zamierzony cel. Zostaje sanitariuszem, który ratując w ciągu jednej nocy 75 rannych, udowadnia wszystkim, że się wobec niego mylili.
     Mnóstwo wystrzałów, krzyków, krwi i okrucieństwa. To film Mela Gibsona, więc nie można się było tego nie spodziewać. Ci, co oglądali "Apocalypto" i "Pasję" doskonale wiedzą, co mam na myśli. I rzeczywiście, było wiele momentów, podczas których zakrywałam twarz, ale były też takie, na które reagowałam szeroko otwartymi oczami.
     Piękną i poruszającą historię nam Mel Gibson pokazał. Historię wspaniałego człowieka, który poszedł na wojnę, by ratować ludzkie życie- i to bez względu na narodowość. Desmond Doss jako pierwszy w historii USA pacyfista otrzymał najwyższe odznaczenie wojskowe- Medal Honoru. Musicie koniecznie zobaczyć dlaczego, bo to Was po prostu nie może ominąć.
Dobry, nieśmiały i zakochany- taki Desmond Doss był zawsze, bez względu na okrucieństwa wojny.
Żołnierz nie dotykający broni? To tchórz a nie żołnierz!
Pomimo wystrzałów i przerażających krzyków wrażliwy Doss dał radę.
Boże błagam Cię, jeszcze jeden..daj mi siłę uratować jeszcze jednego!
I tak Desmond Doss uratował 75..
Całą noc opuszczał rannych na linach. I nawet pozdzierane do krwi dłonie go nie powstrzymały.
A oto prawdziwy Desmond Doss. Przezywany Łodygą rzeczywiście nie wyglądał na takiego, który miałby siłę unieść choć jednego rannego.
A tu dla odmiany Mel Gibson. Gdzie ten wspaniały- młody, przystojny i silny aktor?? No gdzie? 
Cóż.. starość niestety czeka nas wszystkich..

2 komentarze:

  1. oglądałam cały czasz otwartymi ustami. fajnie, że na końcu pojawia się prawdziwy Doss, to daje do myślenia. Przełęcz Ocalonych zrobiła na mnie wielkie wrażenie, również oceniłabym ją tak wysoko. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postać prawdziwego Dossa w filmie sprawia, że produkcja jest jeszcze bardziej wiarygodna.
      Również pozdrawiam :-)

      Usuń