niedziela, 26 lutego 2017

145. Rola życia Magdaleny Boczarskiej

     Po przymusowej chorobowej przerwie czas najwyższy na intensywne nadrabianie blogowych zaległości- zgodnie zresztą z moim tegorocznym "noworocznym" postanowieniem.
     Tym razem przejdę od razu do sedna pisząc o Sztuce kochania jako o bardzo dobrym filmie, który po prostu musicie zobaczyć!
Reżyseria: Maria Sadowska
Scenariusz: Krzysztof Rak
Gatunek: biograficzny, dramat
Produkcja: Polska
Premiera: 27.stycznia 2017 (Polska i świat)
Moja ocena: 6/6
     Magdalena Boczarska nigdy wcześniej moją specjalną sympatią się nie cieszyła. Mogę nawet szczerze napisać (choćbym chciała to nieszczerze i tak nie potrafię..), że za nią po prostu nie przepadałam. Jakaś taka sztuczna, wymuszona; niby kokieteryjna, ale ostatecznie kompletnie nieprzekonująca- i to w każdej kolejnej (głównie serialowej) produkcji, w jakiej ją widziałam.
     Na film o autorce Sztuki kochania zareagowałam bardzo entuzjastycznie, niestety co najmniej trochę się zniesmaczyłam, gdy zobaczyłam, kto jest odtwórczynią głównej roli. "Boczarska? Serio? Nie mogli wybrać kogoś bardziej profesjonalnego i zdolniejszego?"- pomyślałam, ale mimo to film postanowiłam obejrzeć. A może właśnie dlatego? Żeby się przekonać, jak wymieniona aktorka dźwignie tę rolę i czy zdoła z niej wyjść co najmniej obronną ręką.
     Magdalena Boczarska powinna uważać Sztukę kochania za rolę swojego życia, bo zagrała w nim po prostu genialnie! Jako Wisłocka jest inteligentna, intrygująca, rozbrajająca i maksymalnie przekonująca. I napiszę jeszcze więcej: nie przychodzi mi na myśl żadna inna aktorka, która mogłaby równie oryginalnie zagrać bohaterkę Sztuki kochania jak Magdalena Boczarska. Od momentu obejrzenia filmu zaczęłam Panią Magdalenę podziwiać i mam wielką nadzieję, że taki stan rzeczy utrzyma się już zawsze.
     A skoro zaczęłam od charakterystyki wybranej aktorki, to pociągnę temat dalej. Piotr Adamczyk. Zagrał męża Wisłockiej i przyznam szczerze, że również mocno mi tym zaimponował.
     Zanim obejrzałam Sztukę kochania natknęłam się na Adamczyka w programie Dzień dobry TVN, w którym go zapytano, czy nie boi się, że "papież" Adamczyk zostanie w tym filmie źle odebrany. Aktor zaczął mówić o trudnych do zagrania momentach (oczywiście bez szczegółów) i szalenie mnie tym zaciekawił. I to kolejny powód, dla którego wybrałam się do kina: co takiego trudnego było w roli Piotra Adamczyka i czy sobie z tym poradził? No cóż.. poradził sobie mistrzowsko a z czym dokładnie, to już dziewczyny musicie zobaczyć same.
     Borys Szyc- to trzeci aktor ze Sztuki kochania, którego dla odmiany wspominam przede wszystkim ze śmiechem (podobnie zresztą, jak obecne tam niektóre dialogi sytuacyjne). Jaką on ma w tym filmie genialną charakteryzację, to aż do tej pory mnie to szokuje. Oczywiście pozytywnie! 
     Czym jeszcze, oprócz aktorów (i generalnie bardzo dobrej charakteryzacji) zaintrygowała mnie Sztuka kochania? Na pewno samą tematyką.
     Pamiętam tę książkę. Wykradałyśmy ją z kuzynką nocą z tajnej biblioteczki jej mamy (ukrytej za Biblią i książkami o świętych!) i z wypiekami na twarzy przeglądałyśmy obrazki. Nie pamiętałam jej tytułu, ani nawet autorki, ale gdy zobaczyłam okładkę od razu skojarzyłam. Poniżej- po lewej, macie wydanie z mojego dzieciństwa, a po prawej- najnowsze, które zaraz po seansie filmu zamówiłam. 
  
     Jestem szalenie ciekawa mojego współczesnego odbioru tej lektury. Póki co, jasny jest dla mnie odbiór filmu, który zdecydowanie polecam. Jeden z najlepszych (i to w sumie po Powidokach kolejny), jaki ostatnio widziałam. I to polski! Oby takich było jak najwięcej! A jeśli dodam, że jedna z tamtejszych POLSKICH piosenek do tego stopnia dotknęła mnie swą subtelnością i prawdą, że do dziś wywołuje u mnie dreszcze- to już chyba na pewno skusicie się na seans. Genialna Ania Rusowicz..(!) Posłuchajcie zresztą sami:
     Chciałabym na koniec zaznaczyć, że powrót do dawnej lektury nie będzie jedyną kontynuacją mojej przygody ze Sztuką kochania. Szalenie mnie zaintrygowała postać samej Michaliny Wisłockiej. Odważna, bezpośrednia, odkrywcza i niesamowicie uparta. Uwielbiam takie kobiety i w najbliższej przyszłości z pewnością będę się chciała o niej dowiedzieć zdecydowanie więcej. Może dzięki jednej z poniższych książek?
 

2 komentarze:

  1. Tez widziałam w Dzień Dobry TVN właśnie rozmowę z Adamczykiem, którego wypowiedź mnie zainteresowała :) Boczarską lubię jako aktorkę, więc pewnie produkcję kiedyś obejrzę, ale na razie czasu brak ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjdzie czas, przyjdzie rada- jak to mówi moja mama ;-) Pozdrawiam!

      Usuń