sobota, 17 grudnia 2016

137. Prawdziwie boska "Boska Florence"

     Uwielbiam Hugh Granta- a konkretniej wszystkie jego role. Jego bohater jest najczęściej delikatny, wrażliwy, rozbrajająco roztargniony i właśnie dlatego niesamowicie urzekający.
     Uwielbiam Meryl Streep- i oczywiście również chodzi o filmy. Ambitna, władcza, konsekwentna, ale i ludzka jednocześnie i za ten całokształt niesamowicie uwielbiana.
     Meryl Streep i Hugh Grant razem na ekranie? Powinnam skakać z radości, ale wbrew przewidywaniom zdziwiłam się i podeszłam do tego z rezerwą. Ich najczęstsze role są przecież tak sprzeczne, dlatego ostatecznie nie byłam pewna czy poniższy duet to dobry pomysł.
Reżyseria: Stephen Frears
Scenariusz: Nicholas Martin
Gatunek: biograficzny (na faktach), komedia
Produkcja: USA, Wielka Brytania
Premiera: 23.kwietnia 2016 (świat), 19.sierpnia 2016 (Polska)
Moja ocena: 6/6 !

     To był rewelacyjny pomysł! I nie mam zielonego pojęcia, jakim cudem dokonał tego reżyser. ale stworzył coś, co zakrawa na mistrzostwo.
     Mery Streep to genialna aktorka. Ja nie jestem w stanie sobie nawet wyobrazić, jak można zagrać pewną siebie i niesamowicie fałszującą artystkę jednocześnie, dlatego biję brawo na stojąco. Ona to zrobiła. Uśmiechała się, robiła naiwne i słodkie oczy, onieśmielała owacjami i z autentycznym zdziwieniem reagowała na śmiechy. Ciekawi mnie, jak długo ćwiczyła mimikę i mowę ciała przed lustrem? Ja bym to robiła do końca świata i mimo to nie potrafiłabym stworzyć takiej postaci.
     Hugh Grant jako St Clair Bayfield. Ciekawa i zagadkowa postać. Uwielbia swoją muzę, wspiera ją z całych sił i robi to naprawdę niesamowicie szczerze, ale noce mimo to spędza z kochanką. Początkowo myślałam, że to tylko ze względu na pieniądze Florence, ale potem zmieniłam zdanie. On ją naprawdę kocha i to do tego stopnia, że jestem mu w stanie wybaczyć zdradę. I to również nazywa się aktorski geniusz! Hugh Grant zagrał postać, która zdradza, ale którą mimo to rozumiemy a nawet usprawiedliwiamy. Bez prawdziwego talentu żaden aktor nie byłby w stanie temu podołać.
     Oprócz dwóch głównych postaci, na uwagę zasługuje również pianista (celowo umieściłam w poście dwa plakaty, by podkreślić jego obecność). Mnie niesamowicie rozbroił- swoimi reakcjami, próbą oporu a już zwłaszcza sceną podnoszenia ciężarów. Pierwszy raz widzę tego aktora w większej produkcji i cieszę się, że kino to wciąż skarbnica nowych talentów.
     Czy po takich pochlebstwach muszę Was szczególnie zachęcać do zobaczenia "Boskiej Florence"? Nie sądzę. Jeśli wciąż tego filmu nie widzieliście- koniecznie nadróbcie zaległości.

4 komentarze:

  1. Zastanawiałam się właśnie czy obejrzeć ten film czy nie i przekonałas mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie to bardzo- polecam się na przyszłość ;-)

      Usuń
  2. Koniecznie muszę zobaczyć ten film, chociażby dla Hugh Granta, którego uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hugh Grant z pewnością jak zawsze Cię nie zawiedzie :-)

      Usuń