piątek, 2 grudnia 2016

136. Czego oczy nie widzą- tego mogą żałować

     Nie będę pisać o obiektywnej fabule "Wołynia", dobrej grze aktorów i najciekawszych momentach. Chociaż może w trakcie zmienię zdanie.. póki co jednak napiszę przede wszystkim o tym, dlaczego nie powinniście słuchać ostrzeżeń innych o filmie tuż przed jego obejrzeniem.

     Przy okazji kilku słów o filmie "Ostatnia rodzina" pisałam o moim wzburzeniu spowodowanym zachowaniem trzech siedzących przede mną nastolatek. Szeleszczące paczki chipsów, rozgrzane do czerwoności telefony (a już snapchaty zwłaszcza) i irytujące mnie szepty. Skrytykowałam, zganiłam a potem sama na filmie "Wołyń" podobnie się zachowałam- przynajmniej w kwestii telefonu.
     Nie, nie cierpię na megalomanię. Nie używam snapchata, nie mam instagrama i też żadnych prywatnych zdjęć na facebook'u. Ludzie rozsądnie korzystających z aplikacji wszelakich absolutnie nie krytykuję. Moje notoryczne zerkanie na telefon ograniczało się tylko i wyłącznie do newsów na facebook'u (ważnych i nieważnych) i absolutnie nie było spowodowane tym, że film był kiepski.
     Przed wybraniem się na seans wielokrotnie słyszałam od osób, które już film widziały, że jest drastyczny, ciężki i powinien być dostępny tylko dla osób pełnoletnich. Ponieważ w swoim życiu wiele drastycznych produkcji widziałam, wyobraziłam sobie, że będzie jeszcze gorzej i zaczęłam panikować już kilka dni przed. Niestety należę do beznadziejnie nerwowych ludzi i jak sobie jakiegoś stresa wbiję do głowy... to litr melisy mi nawet go z niej nie wypłucze.
     Ale do rzeczy. Zestresowana i wystraszona- z ogromnymi oporami, trafiłam w końcu na seans. Byłam pewna, że cały film będzie przesycony krwawymi scenami i... z tego strachu bez przerwy zerkałam w telefon. Rzadko patrzyłam, bo się bałam i z tego powodu spora wizualna część produkcji mnie ominęła.
     No głupia- głupia baba, bo innych głupich ludzi posłuchała. Wiecie ile w końcu było drastycznych scen? Może dwie, góra trzy. Jedna z nich trzyminutowa, pozostałe jeszcze mniej.
     To wcale nie znaczy, że film nie był trudny. Tematyka jest trudna, więc i łatwo się nie oglądało (słuchało?). Ale to, jak się potem okazało, nie jest powodem, by filmu wcale nie widzieć.
     O Wołyniu można powiedzieć wiele. Wiele również powiedział sam Smarzowski i zrobił to świetnie- bo przedstawiając obiektywną prawdę, nie obraził żadnej ze stron. Dla mnie to mistrzostwo. Mistrzostwem jest również charakteryzacja aktorów, scenografia (wystarczająco dużo widziałam, by to stwierdzić) i gra głównej bohaterki. Michalina Łabacz stała się odtąd jedną z moich ulubionych aktorek.
      Znajomość kultury i obyczajów tamtego regionu i czasów również zasługuje na pochwałę. "Wołyń" to nie tylko śmierć i cierpienie, ale w równej mierze piękne pieśni, stroje, tradycje i obyczaje.
     Mimo ograniczonych wizualnych doznań, film "Wołyń" gorąco Wam polecam. Kolejna dobra polska produkcja, której nie można nie zobaczyć. Mi z tym "zobaczeniem" nie do końca wyszło, ale wierzę, że nadrobicie za mnie te braki.
     Tematykę Wołynia z pewnością będę kontynuować- dla odmiany literacko. Mam wiele tego typu tytułów w planach i w przyszłości z pewnością podzielę się z Wami wrażeniami. Maksymalnie nieograniczonymi dla odmiany.

14 komentarzy:

  1. widziałam, i jestem w tym gronie, które uważa ten film za przerażający. dla mnie tych strasznych scen było więcej, ale nie żałuję. każdy powinien odbyć taką lekcję historii. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy- pod warunkiem, że do tego dojrzał. Przeraża mnie wciąż ilość ignorantów i kinowych "przeszkadzaczy"... :/

      Usuń
    2. akurat na seansie na którym byłam wszyscy w skupieniu oglądali, a sala była pełna. czyli miałam szczęście :D

      Usuń
    3. Czyli jednak to nie jest niemożliwe- kamień z serca! ;-)

      Usuń
  2. I've never heard of this movie before!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie miałam okazji obejrzeć, ale jest na mojej liście priorytetowej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że scenografia odpowiada realiom. Film chcę obejrzeć. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Scenografia rzeczywiście potrafi zaintrygować. Również ciepło pozdrawiam!

      Usuń
  5. Smarzowski w swoim filmie i tak złagodził sceny rzezi, a mimo to były wstrząsające. Film ważny i potrzebny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Byłam w kinie, niesamowity film, polecam, naprawdę trzeba go zobaczyć!

    OdpowiedzUsuń