niedziela, 9 października 2016

125. Nareszcie mam to z głowy! Co za ulga..

     Rozwodzić się specjalnie nie będę, bo szkoda mi cennego czasu. Przeczytałam piątą część przygód rodziny Dollangangerów i ostatnim wpisem na ten temat chciałabym mieć już raz na zawsze ten banał za sobą.
      A wiecie, że tym razem miałam nadzieję, że się nie zawiodę? Aż samej trudno mi uwierzyć, że tak było. Dlaczego? Bo "Ogród cieni" to swoisty powrót do przeszłości, który w formie retrospekcji miał wyjaśnić wszystkie poprzednie wydarzenia. Mi wyjaśnił niewiele, ale za to utwierdził jeszcze bardziej w przekonaniu, że cykl rozpoczynający się od "Kwiatów na poddaszu" jest najgorszym, jaki kiedykolwiek w życiu czytałam.
     Autorka wraca do korzeni. Opisuje wiele wydarzeń, które miały miejsce zanim pojawiła się grzeszna miłość między rodzeństwem. Pisze o zawiedzionych nadziejach, okrucieństwie najbliższych, zdradzie, szantażu a nawet szaleństwie. Wszystko jest i z wszystkiego tego można było ułożyć naprawdę dobrą historię. Podobnie jak z poprzednich tomów. Tylko, że ostatecznie się nie udało- mimo zapewne solidnych chęci pisarki.
     Banał, chaos i absurdalność- po raz kolejny wypowiadam się w ten sposób na temat przygód tej rodziny. I po raz kolejny nie mogę się nadziwić, skąd na świecie tyle fanek (bo chodzi głównie o płeć piękną) tej sagi? Dziś jednak sobie postanowiłam, że czas najwyższy przestać się nad tym rozwodzić. Przeczytałam, przekonałam się i każdemu- zwłaszcza ambitnemu czytelnikowi przy użyciu wszelkich zaklęć będę odradzać. Saga Virginii Andrews to fatalna strata czasu! Ja już go nie odzyskam, ale mam nadzieję, że moje doświadczenia chociaż Was przed tym uratują.
     I to tyle, co mam do powiedzenia na temat tej książki. I tak dużo- biorąc pod uwagę każdą cenną minutę podczas pisania. 

2 komentarze:

  1. Jeszcze nie sięgnęłam po tę sagę, zostawiam na wakacyjne zaczytanie, kiedy spotykam się z mniej wymagającymi lekturami. :) Ciekawa jestem, jakie na mnie zrobi wrażenie, czy też będę tak niezadowolona. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety obawiam się, że tak, ale..czasem warto samemu się o tym przekonać, by nie być krytykowanym za niewiedzę ;-)

      Usuń