sobota, 8 października 2016

124. Bridget Jones's Baby idealna na skołatane nerwy

     Nie będę Was przekonywać, że przygody Bridget Jones są ambitne i mobilizujące do wytężenia wzroku i umysłu. Nie będę udowadniać, że Bridget Jones's Baby to film lepszy od wszystkich pozostałych tego roku. Nie będę, bo to nieprawda. Jedyne, co Wam chcę dziś zakomunikować to fakt, że jeśli macie chęć miło spędzić czas, to kolejna część przygód niezdarnej Bridget jest na to idealna!
     Film to forma rozrywki, dlatego tworzenie produkcji lekkich i przyjemnych również uważam za sensowne. 
     Miałam ciężki, intensywny tydzień w pracy (again!). Nie miałam siły myśleć ani nawet się specjalnie ruszać. Głowę miałam obciążoną sprawami i sprawunkami- wywołującymi momentami nieznośny ból głowy. Oczywiście postanowiłam coś z tym zrobić! Zamiast wybrać sposób drogi, ale według reklam podobno skuteczny jakim jest zażywanie miliona tabletek "na wszystko"(uspokajających, usypiających, regulujących i rozwiązujących życiowe problemy..:-P), postanowiłam wybrać tańsze i dla odmiany zdecydowanie skuteczniejsze rozwiązanie: wybrałam się do kina. Nie miałam oczywiście większych problemów z wyborem tytułu. Postawiłam na relaksujący film pewniak: Bridget Jones's Baby.
     Nie pamiętam kiedy w tak krótkim czasie i za tak niewygórowaną cenę, spędziłam tak miło czas. Od samego początku bez przerwy się uśmiechałam, a w wielu momentach wręcz śmiałam się na potęgę! Do tej pory mam przed oczami wg mnie najzabawniejszy moment zawożenia (zanoszenia?) Bridget na porodówkę i jeszcze kilka innych, ale... nie będę ich zdradzać, bo jak wiecie, na moim blogu streszczeń nie ma.
    Bridget jest tak niezdarna i pocieszna zarazem, że chyba nie ma na świecie osoby, która ją nie darzy choć małą sympatią. Swoimi rozterkami i życiowymi problemami rozśmieszyła na świecie już miliony z Was. Tym razem również się na niej nie zawiedziecie. Spędza noc z dwoma mężczyznami (oczywiście nie naraz!), a potem kombinuje, który z nich jest ojcem poczętego dziecka. Oboje się na to nadają idealnie, ale kto ostatecznie nim zostaje- to już musicie zobaczyć sami.
    Kobiety i mężczyźni (drugą grupę wymieniam z tym samym przekonaniem): jeśli macie ochotę się pośmiać i psychicznie odpocząć od codziennego "wyścigu szczurów"- koniecznie obejrzyjcie ten film. Na chwilę obecną nie znam lepszej terapii na skołatane nerwy. Idziecie do kina i wychodzicie w pełni zrelaksowani.  Reklamacji na pewno nie będzie!

10 komentarzy:

  1. wybieram się z koleżankami do kina w tym tygodniu i zastanawiamy się nad filmem. chętnie zobaczyłabym Bridget, bo właśnie tego oczekiwałabym po tym filmie - rozrywki. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkowa trzecia część nie przekonała mnie w stu procentach, ale widzę, że filmowa, w której fabuła jest zupełnie inna, mogłaby być dobrym sposobem na relaks :)

    PS Życzę spokojnego i bezstresowego następnego tygodnia w pracy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam tylko pierwszą część przygód Bridget Jones, ale to było tak dawno temu, że wniosków z tego doświadczenia kompletnie nie pamiętam :-P Co do części najnowszej- nie wiem, jak książka, ale film na pewno polecam :-)
      Wzajemnie!

      Usuń
    2. Tydzień minął :) Spokojnie u Ciebie? :)

      Usuń
    3. Niestety niekoniecznie, ale wierzę, że następny będzie zdecydowanie lepszy ;-)

      Usuń
  3. Ojj.. tego mi właśnie potrzeba ;-)))
    Chwili zapomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I takie potrzeby bywają, ale mimo wszystko- oby ich było jak najmniej ;-)

      Usuń
  4. Chętnie obejrzę, ale najpierw mam w planach przypomnienie sobie poprzednich części :)

    OdpowiedzUsuń