poniedziałek, 26 września 2016

122. A jednak może być gorzej

     Po przeczytaniu trzech tomów historii rodziny Dollangangerów ("Kwiaty na poddaszu", "Płatki na wietrze", "A jeśli ciernie") byłam niesamowicie rozczarowana. Doskonale zresztą o tym wiecie, bo przy każdej recenzji nie omieszkałam o tym wspomnieć. Dlatego też, w związku z kolejnym- czwartym tomem nie miałam absolutnie żadnych oczekiwań. Nie liczyłam na więcej, nie miałam nadziei na nic lepszego, ale też nie spodziewałam się, że może być jeszcze gorzej! A było i to do tego stopnia, że zamiast żalić się i płakać z powodu kolejnej, nieudanej lektury- zaczęłam się najzwyczajniej w świecie śmiać.
     Tylu absurdalnych i bezcelowych wątków w jednej książce to ja w życiu nie czytałam. Zapatrzony w pieniądze syn, podejrzany i fanatycznie bogobojny stryj, okaleczony brat i jego niewierna małżonka. Jeśli dołożymy do tego porzucenie męża i własnych dzieci i podejrzane, ofiarne msze to dopiero robi się zabawa.. Oczywiście w negatywnym tego słowa znaczeniu.
     O poprzedniej części pisałam niewiele, więc i nad tą niespecjalnie się będę rozwodzić. Szkoda czasu- na czytanie i skrupulatne recenzowanie. Przedostatni tom sagi jest najgorszym ze wszystkich (ostatni również nie porywa, ale o tym w następnym poście). Chaotyczny, absurdalny, nudny i napisany wręcz desperacko- by chyba "czymkolwiek" zaskoczyć i przyciągnąć czytelnika. Mnie nie zszokowało i nie zaintrygowało- i na pewno każdy ambitny czytelnika zareaguje tak samo. Nie czytajcie i się nie zachwycajcie- przynajmniej na moich oczach, bo przyprawi mnie to o porządną migrenę..
     Na koniec przypomnę moje już wielokrotnie zadawane pytanie: Kto takie bzdury do cholery czyta??

4 komentarze:

  1. to wykreślam tę serię z listy do przeczytania :D gratuluję wytrwałości, ja rzuciłabym ją już po drugim tomie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście..pięć tomów takich śmieci? Aż sama nie dowierzam :-P

      Usuń