poniedziałek, 27 czerwca 2016

107. W krainie prostytutek

     Po przeczytaniu "W krainie kolibrów" Sofii Caspari, zaintrygowana losami głównych bohaterów, sięgnęłam od razu do tomu drugiego: "W krainie srebrnej rzeki". Czy podobał mi się równie mocno jak pierwszy? Czy wywarł na mnie podobne wrażenie? Niestety nie, ale mimo to, w najbliższej przyszłości, mam zamiar sięgnąć do części trzeciej.

      "Za dużo słów"- powiedział kiedyś znany pisarz o pokaźnych rozmiarów książce. O drugim tomie argentyńskiej sagi "W krainie srebrnej rzeki"powiem: za dużo postaci.
      Trzej główni bohaterowie z części pierwszej wciąż są intensywnie obecni. Prowadzą interesy, miewają problemy i nadal ochraniają tak wytykaną przez wielu miłość. Miłość również do swoich dzieci, które dorastają i niestety popełniają wiele błędów.
     Oprócz dzieci (których jest tu niemała gromadka), w drugim tomie pojawiają się również nowe postacie i nowa historia miłosna- Franka i Miny. Ciekawa, dobrze opowiedziana, ale niestety przy kolejnych bohaterach spychana zbyt mocno na margines. Pokaźny tłok w części drugiej nam się zrobił i to mój największy zarzut wobec tego tomu. Za wszystkimi losami nadążałam (no może czasami z kilkusekundowym opóźnieniem), imiona i przygody pamiętałam, ale z czasem, zamiast przyjemnością, stało się to dla mnie przesytem. A szkoda- bo wiele historii było naprawdę ciekawych.
     Tytuł posta to mój kolejny i chyba najbardziej zaskakujący wniosek po przeczytaniu "W krainie srebrnej rzeki". Sofia Caspari znowu pisze o kobietach. O ich trudnym losie, tułaczce i przedmiotowym traktowaniu przez mężczyzn. Tylko, że tym razem w większości pisze o prostytutkach. Byłych, obecnych i przyszłych; w burdelach, na ulicy i z "dostawą do domu". A każda z nich to oczywiście osobna, dobrze opowiedziana historia. Obecność prostytutek to oczywiście nie zarzut z mojej strony. Bardziej spostrzeżenie warte zapamiętania.
      Jedna z przytoczonych pań nie zostaje odnaleziona przez męża, a to znaczy, że m.in. o historii tej pary będzie tom trzeci. Jasne, że przeczytam i tym razem niekoniecznie z powodu mojego pedantyzmu. Sagę Caspari, mimo niewielkich minusów, czyta się po prostu przyjemnie i chętnie się dowiem, co kryje w sobie część ostatnia.

6 komentarzy:

  1. Dużo czytałam o tym cyklu, ale samego cyklu niestety nie. Mam nadzieję kiedyś to nadrobić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz ochotę na ciekawą i przyjemną lekturę- saga Caspari będzie w sam raz :-)

      Usuń
  2. Jak prostytutkach to będę czytała! :D A tak szczerze to świetnie wygląda okładka tej książki. Aż chce się ją wziąć do ręki i zobaczyć zawartość. Jest naprawdę świetna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładki wszystkich trzech części są w podobnym klimacie i rzeczywiście mają swój urok :-)

      Usuń
  3. Bardzo chciałabym poznać tę serię, bo czuję, że to będą moje klimaty ;) I w dodatku te piękne okładki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Charakterystyczne okładki rzeczywiście bardzo klimatem pasują do zawartości :-)

      Usuń