sobota, 18 czerwca 2016

104. Trudna, ale bezcenna "Modlitwa o deszcz"

     "Modlitwa o deszcz" to moje drugie spotkanie z twórczością Wojciecha Jagielskiego. Po raz pierwszy miałam okazję go poznać czytając "Wszystkie wojny Lary", a moje najważniejsze wnioski po tym doświadczeniu znajdziecie tutaj .
      "Modlitwa o deszcz" łatwa nie jest. Przynajmniej dla mnie- laika skomplikowanej kultury, codzienności i wewnętrznych relacji Afganistanu. Gubiłam się w nazwach, potyczkach i sojuszach, ale mimo to książkę ostatecznie doceniłam. Jak to się stało i co mnie do tej lektury ostatecznie przekonało?- o tym tradycyjnie dowiecie się poniżej.
     Długie, obco brzmiące i niemożliwe do zapamiętania nazwy i nazwiska przyprawiały mnie przez setki stron o porządny ból głowy. Moja spora nieznajomość tamtejszych ludów, krain i burzliwej historii Afganistanu jeszcze bardziej utrudniały sprawę. Ale powoli, spokojnie- w końcu nie od razu Rzym zbudowano. Małymi kroczkami, w których największą rolę odegrał sam autor, zaczęłam pojmować coraz więcej i zdawać sobie jednocześnie sprawę, że żadne tamtejsze nazewnictwo do łatwych należeć nie może. Bo skoro sam Afganistan jest diabelsko trudny to i każdy jego aspekt musi być co najmniej adekwatny. 
     Wojciech Jagielski napisał bardzo wnikliwą i szczegółową relację o zróżnicowanych i nieustannie ze sobą walczących ludach Afganistanu. Ich nieszczęśliwe odizolowanie i permanentna obecność obcych mocarstw to coś, co zrozumiałam najszybciej. Komuniści-- mudżahedini-- talibowie -tak w skrócie można zapisać afgańską kolejność władzy. Dodając do tego ciągłą obecność ZSRR/Rosji i Ameryki otrzymujemy dosłownie mieszankę wybuchową.
     Rządy talibów przeraziły mnie najbardziej i pewnie dlatego, po przeczytaniu "Modlitwy o deszcz", właśnie o nich potrafię mówić najdłużej. Kobiety, według talibów, są największym zagrożeniem ich wojowniczego trybu życia. Te wykształcone zwłaszcza, dlatego trzeba je zamknąć i ukryć w domu. Odizolowane, zakrywane i skrupulatnie nadzorowane- taki los spotkał mądre i piękne dziewczyny. Wiedziałam o tym od dawna, ale mimo to wciąż nie potrafię sobie tego wyobrazić.
     Stadion przeznaczony do masowych egzekucji skazańców to również talibowska rzeczywistość. Zabijanie winnych przez rodziny ofiar, ucinanie rąk, nóg i wieszanie na słupkach bramek. I to wszystko w XX wieku! I jeszcze ten bzdurny surowy nakaz niegolenia bród.. mnóstwo wspaniałych afgańskich sportowców nie mogło przez niego uczestniczyć w olimpiadzie. O ile w ogóle wciąż mogli ćwiczyć, bo wielu dyscyplin sportowych, uznanych za niemoralne (np. pływania), zwyczajnie zakazano.
     Co, na równi z powyższym, wywołało u mnie przerażenie? Fakt, że przez wiele lat próbowano rozwiązać trudną sytuację Afganistanu i niestety, pomimo licznych prób i ofiar, się to nie udało. Co więcej- to na chwilę obecną jest chyba po prostu niemożliwe. 
     Sytuacja tego kraju jest strasznie trudna i patowa. Wielu ludzi nie zna tam innych zajęć, oprócz niekończącej się walki. Tak się przecież wychowali. Nienawiść do Rosji, nienawiść do Amerykanów, nienawiść do sąsiadów i dawnych lub przyszłych przyjaciół. Przykra, wszechobecna i wieczna nienawiść. Zwłaszcza ibn Ladena wobec USA. Amerykanie są- jest źle, Amerykanów nie ma- jeszcze gorzej. Można sobie zęby zjeść na tej sytuacji. Zwłaszcza, że sami Afgańczycy, wbrew powszechnej opinii, są najprawdopodobniej w tym wszystkim najbardziej niewinni.
     Wojciech Jagielski odwalił kawał dobrej roboty i mimo iż mnie samej wciąż nie jest łatwo się w tym wszystkim odnaleźć, to chylę czoła przed jego sumienną i wymagającą niewyobrażalnych poświęceń pracą. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić ile autor "Modlitwy o deszcz" musiał przeżyć, doświadczyć i zaryzykować, by ta książka powstała. Książka trudna, ale jakże cenna jednocześnie. Łatwiejsza jednak, jak już napisałam wyżej, dzięki samemu autorowi, co możecie dostrzec na poniższych zdjęciach.
     Jeśli ktoś, podobnie jak ja, będzie miał problem z nazewnictwem regionów i krain, poniższa mapa znajdująca się na końcu książki z pewnością okaże się bardzo pomocna.
     Podobnie się sprawa ma z chronologicznym skrótem najważniejszych wydarzeń, rozpoczynającym się już od roku 1973.
     Komu polecałabym tę lekturę? Bez wahania mówię, że wszystkim. I znawcom i laikom (a nawet ignorantom). Tym ostatnim zwłaszcza. By mieli świadomość, że nasz świat nie jest poukładany, jak półki w galeriach handlowych i że są jeszcze na nim ludzie, którzy walczą o życie zamiast o kolejne przeceny.

10 komentarzy:

  1. Nie czytałam tej książki, ale po Twojej recenzji widzę, że muszę nadrobić zaległości:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak sam tytuł wskazuje- mimo trudnej tematyki warto tę książkę przeczytać.

      Usuń
  2. Świetne podsumowanie recenzji, a temat walczących ludzi Afganistanu na przełomie wielu lat może być wielkim zaskoczeniem dla niejednego czytelnika. Z chęcią zajrzę do tej pozycji. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Polecam i również pozdrawiam :-)

      Usuń
  3. Trochę mnie razi to zdjęcie okładki. Chyba oprawione w okładkę bo światło się straszliwie odbija.
    Ale książka wydaje się być ciekawa. Pewnie tez narzekałabym na te dziwne nazwiska i nazwy. Zawsze mi dokuczają takie rzeczy gdy czytam. Jak nie mogę czegoś zapamiętać i ogarnąć z nazwy to strasznie trudno mi czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka oprawiona jest w folię odbijającą mocne czerwcowe słońce.
      "Modlitwa o deszcz" do łatwych nie należy, ale zbyt "łatwe" pozycje często również nie są wartościowymi.

      Usuń
  4. Całkiem ciekawie się zapowiada :) dla wytrwałych!

    OdpowiedzUsuń