czwartek, 30 czerwca 2016

108. Ewa Grzelakowska- Kostoglu zdradza tajniki makijażu

     Era kanału YouTube- przepełnionego w sporej części głupimi (pomijając sensowne wideoklipy) i pożerającymi nasz cenny czas filmikami, na szczęście minimalnie się zakończyła. Coraz częściej bowiem natrafiamy na miniprodukcje, których autorzy przekazują nam wiele praktycznych rad. A to jak ugotować pyszny obiad, jak urządzić mieszkanie, jak pięknie zapakować prezent, ozdobić bombki i wreszcie, jak najlepiej się umalować. Czasami mamy do czynienia z jednorazową kreatywnością, utopioną w powiększającym się ciągle tłumie, ale częściej spotykamy się z całym serialowym wręcz zbiorem odcinków subskrybowanych przez tysiące fanów. Taką liczbę fanów (a nawet większą) zdobyła Ewa Grzelakowska- Kostoglu, która przenosząc się z youtub-owej sfery na papier, zyskała jeszcze większą popularność i sympatię. To ostatnie zwłaszcza w moim książkoholiczym odbiorze, będącym również odbiorem płci pięknej, która lubi się od czasu do czasu umalować.

poniedziałek, 27 czerwca 2016

107. W krainie prostytutek

     Po przeczytaniu "W krainie kolibrów" Sofii Caspari, zaintrygowana losami głównych bohaterów, sięgnęłam od razu do tomu drugiego: "W krainie srebrnej rzeki". Czy podobał mi się równie mocno jak pierwszy? Czy wywarł na mnie podobne wrażenie? Niestety nie, ale mimo to, w najbliższej przyszłości, mam zamiar sięgnąć do części trzeciej.

piątek, 24 czerwca 2016

106. Argentyńska saga o miłości

     Na blogach natykam się ostatnio na posty o tytułach idealnych na wakacje. Czym taka książka według mnie miałaby się charakteryzować? Na pewno lekkością tematyki, prostotą treści, może humorem, ale przede wszystkim niebanalnością- bo przecież nawet ambitni czytelnicy również wakacje miewają.
     Jakie pozycje ja mogłabym Wam na ten letni czas polecić? Zdecydowanie "Szeptuchę", o której możecie poczytać poniżej oraz widoczny tu debiut Sofii Caspari "W krainie kolibrów". Debiut tym bardziej odpowiedni na słoneczny urlop, że zawarty w trylogii, którą możemy się delektować nieco dłużej.

środa, 22 czerwca 2016

105. Rozpoczęłam współpracę z wydawnictwem

     i bardzo się z tego powodu cieszę. Tym bardziej, że nie pytałam, nie zabiegałam i w żadnym stopniu nawet nie śmiałam.
     Przedstawicielka wydawnictwa Colorful Media zaproponowała mi współpracę (z tylko domyślnych dla mnie przyczyn), a ja dość szybko i chętnie się zgodziłam. Dlaczego? Bo od roku uczę się intensywnie języka angielskiego z nastawieniem na zdobycie certyfikatu, bo czasopismo "English Matters" znam, doceniam i od dawna czytuję i również dlatego (co chyba stanowi powód najcenniejszy), że współpraca z wydawnictwem będzie doskonałą okazją na rozwijanie bloga i jego urozmaicenie.
     Przyznam się również przy okazji, że wydawnictwo Colorful Media jest pierwszym, z jakim będę miała przyjemność współpracować i mocno wierzę, że nie ostatnim. Może kiedyś, może za jakiś czas dostanę kolejnego sympatycznego maila z podobną ofertą, a wtedy z pewnością równie mocno się ucieszę.

sobota, 18 czerwca 2016

104. Trudna, ale bezcenna "Modlitwa o deszcz"

     "Modlitwa o deszcz" to moje drugie spotkanie z twórczością Wojciecha Jagielskiego. Po raz pierwszy miałam okazję go poznać czytając "Wszystkie wojny Lary", a moje najważniejsze wnioski po tym doświadczeniu znajdziecie tutaj .
      "Modlitwa o deszcz" łatwa nie jest. Przynajmniej dla mnie- laika skomplikowanej kultury, codzienności i wewnętrznych relacji Afganistanu. Gubiłam się w nazwach, potyczkach i sojuszach, ale mimo to książkę ostatecznie doceniłam. Jak to się stało i co mnie do tej lektury ostatecznie przekonało?- o tym tradycyjnie dowiecie się poniżej.

środa, 15 czerwca 2016

103. Ujmujący świat pogańskich wierzeń

     Polska bez chrześcijaństwa, ale za to ze Światowidem i Welesem. Otaczająca rzeczywistość dobrze znana, upodobania przeciętnych dziewczyn wiarygodne, jednak te wszystkie Utopce, Rusałki i Wąpierze w tle co najmniej dziwne. Ani to fantastyka, ani jakiekolwiek realia. Tak na wstępie pomyślałam o książce Katarzyny Miszczuk "Szeptucha" i cieszę się, że ostatecznie zmieniłam zdanie. Lubię tytuły, które okazują się niespodziewanie wartościowe i godne polecenia.

piątek, 10 czerwca 2016

102. Twardocha nie pojmuję i próbować już nie będę

     Piszą o nich, że "bezbłędne i bezpośrednie". Że trafiają w istotę rzeczy, zawierają cenne refleksje i interesujące fakty. Piszą w końcu, że "potrafią zachwycić każdego". I tak się zastanawiam.. czy autorzy opinii o kolejnej książce Szczepana Twardocha "Wieloryby i ćmy. Dzienniki" naprawdę w to wierzą, czy może mówią tak, jak wypada mówić o każdej pozycji zdobywcy nagrody Nike?

środa, 8 czerwca 2016

101. Absurd i infantylność czyli dalsze losy dzieci z poddasza

     Liczyłam na to, że druga część okaże się co najmniej lepsza od pierwszej. Liczyłam na bardziej uporządkowaną fabułę i kreatywny zarys postaci. Liczyłam na lepszą stylistykę i mniej wątkowych niedociągnięć (nie ośmieliłam się liczyć na ich brak). Miałam nadzieję, że autorka cyklu "Rodzina Dollangangerów" zaoferuje mi dla odmiany coś lepszego, bo wierzyłam, że wyciągnie wnioski z wcześniejszych błędów. Liczyłam, miałam nadzieję i wierzyłam, by ostatecznie bardzo, ale to bardzo się zawieść. I zawiodłam się do tego stopnia, że dziś śmiało piszę o "Płatkach na wietrze" jako o najbardziej infantylnej i absurdalnej książce jaką w życiu czytałam.

poniedziałek, 6 czerwca 2016

100. Słynne "Kwiaty na poddaszu"

     Poleciła mi ją po raz pierwszy znajoma z pracy- i po raz pierwszy wtedy usłyszałam o cyklu "Rodzina Dollangangerów" autorstwa Virginii Cleo Andrews. Po raz drugi zachwyty nad tą serią usłyszałam od syna tejże znajomej: "Przeczytaj koniecznie- historia jest super!". Wzięłam to pod uwagę, zapamiętałam, ale ostatecznie postanowiłam wypożyczyć po słowach kolegi, którego żona od dawna ma wszystkie tomy w domowej biblioteczce i uważa je za jedne z najcenniejszych pozycji w literaturze. Taki bestseller, czytany i podziwiany przez tyle osób, a ja go jeszcze nie znam? To się musi koniecznie zmienić !
     Tylko, że jednocześnie jedna opinia, ważniejsza chyba niż wszystkie powyższe, mnie poważnie zastanowiła. Stephen King w "Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika" podaje tytuły warte polecenia i te, które należy omijać. Serię Virginii C. Andrews rozpoczynającą się od tytułu "Kwiaty na poddaszu" niemiłosiernie skrytykował- mając jednocześnie świadomość, że narazi się wielu czytelnikom. Jeden z moich największych pisarskich idoli odradza coś, co zachwyca wszystkich innych wokół- jak jest w takim razie naprawdę? Po tym nurtującym mnie pytaniu wiedziałam, że koniecznie jak najszybciej muszę się sama o tym przekonać.

piątek, 3 czerwca 2016

99. Trzy książki, które powinniśmy omijać szerokim łukiem

     Zastanawiałam się wielokrotnie, czy dzielić się z Wami wrażeniami w związku z przeczytaniem całego cyklu "Beatiful Bastard". Najpierw zrezygnowałam z pierwszego tomu, a potem, po przeczytaniu kolejnego, stwierdziłam, że pisanie posta na temat tej części również nie ma sensu. Po przebrnięciu natomiast przez część ostatnią moim priorytetem była co najwyżej ulga z tego faktu, a nie konieczność publikowania jakiejkolwiek opinii. Skąd to wahanie, zniechęcenie i ostatecznie jeden wątek dla wszystkich trzech części? Bo wystarczająco dużo czasu straciłam na ten cykl i jeden post to i tak zdecydowanie dużo! Post w końcu zaistniały, jak widzicie, przede wszystkim ku przestrodze. Kolejny zresztą m.in. odnośnie nielubianego przeze mnie określenia "literatura kobieca".