niedziela, 29 maja 2016

98. Dalsze losy detektywa Hodges'a w "Znalezione nie kradzione"

     Brady- słynny morderca z mercedesa zostaje złapany tuż przed detonacją bomby na koncercie. Obezwładniony i dotkliwie poturbowany trafia do szpitala. Podejrzenie nieodwracalnego uszkodzenia mózgu kwalifikuje go do dożywotniego pobytu w szpitalu psychiatrycznym.
     I to tyle o osławionym Brady'm z pierwszej części w kolejnym tomie trylogii "Bill Hodges". Rozczarowani? Ja również, ale to na szczęście nie oznacza, że książka nie przypadła mi do gustu.

     Nowe postacie i całkiem nowa historia. Legendarny pisarz zostaje napadnięty i zamordowany przez rozczarowanego fana. Morris Bellamy jest wściekły z powodu życiowej porażki ulubionego bohatera powieści do tego stopnia, że postanawia zabić jego twórcę i przy okazji obrabować. Kradnie pieniądze i nieznane dotąd rękopisy. Rękopisy do tego stopnia wartościowe, że odtąd bezcenne w życiu mordercy. Młody chłopiec Pete Sauberg nie ma o tym zielonego pojęcia, bo gdyby wiedział z pewnością nie zaryzykowałby życia swojej rodziny.
     Gdzie w tym wszystkim Bill Hodges (jedna z niewielu "starych" postaci z pierwszej części)? Nietrudno się domyślić. To detektyw, więc oczywiste, że postanawia bezzwłocznie zająć się sprawą zagrożenia życia. Pomaga mu sprytna Holly i inteligentny Jerome. Razem tworzą ciekawą i intrygującą trójkę wspólników w walce ze złem. 
     Gdybym miała porównać kolejną część przygód detektywa z pierwszą, mogłabym wskazać co najwyżej różnice w fabule. "Znalezione nie kradzione" to historia podobnie prosta i ciekawa jednocześnie. Tym razem jednak z liczniejszymi zwrotami akcji i zaskakującym obrotem sprawy. Stephen King po raz kolejny zaprasza nas do przeżycia przygody, podczas której niewielu czytelników nie czuje się usatysfakcjonowanych. Mój amerykański ulubieniec znowu mnie nie zawiódł. Nie mogło być inaczej- w końcu z jakiegoś powodu jestem jego fanką.
     I nawet początkowe rozczarowanie pękło niczym bańka mydlana. Oczywiście za sprawą Brady'ego.. tak tak, na ostatnich stronicach powieści doczekałam się "ulubionego" psychopaty. Stephen King zrobił mi na koniec tak oszałamiającą niespodziankę, że do tej pory z ekscytacji przebieram nogami. Ożywający Brady z umiejętnościami kinetycznymi- nie mogło być lepiej! Szkoda tylko, że dopiero w trzeciej, jeszcze nieopublikowanej części trylogii. 
     Na szczęście moje zniecierpliwienie, w związku z dalszymi losami mordercy z mercedesa, nie potrwa długo. Na 8. czerwca b.r. zaplanowano premierę ostatniego tomu: "Koniec warty" i z pewnością będę jedną z pierwszych osób, które go zakupią. Nie mogę się doczekać!

8 komentarzy:

  1. Dawno nie czytałam nic Kinga i tego cyklu też niestety jeszcze nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto go poznać- zachęcam :-)

      Usuń
  2. szczęściaro, nie narzekaj. ja od kilku miesięcy już czekam na kontynuację! pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściarą to ja będę, jak trzeci tom znajdzie się w moich rękach :-D

      Usuń
  3. Czytałam "Pana Mercedesa" więc i tę część mam w planach. Miałam jednak mieszane uczucia względem pierwszego tomu i odkładam tę powieść na później. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kolejny tom bardziej Ci przypadnie do gustu ;-)

      Usuń
  4. Próbuję znaleźć w mojej głowie choćby jeden tytuł książki autorstwa Kinga ... i nic. Właśnie sobie uświadomiłam, że nic Kinga nie czytałam. Wychodzi na to, że "Znalezione nie kradzione" będzie pierwszą :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Znalezione nie kradzione" to drugi tom trylogii. Zalecałabym zacząć od "Pana Mercedesa", który stanowi pierwszą część ;-)

      Usuń