niedziela, 17 kwietnia 2016

92. Obrodziło stosikami w tym roku..

     Jeden stosik wciąż niedoczytany (ale przynajmniej na bieżąco zrecenzowany), drugi wręcz odwrotnie a tu już trzeci leży na mojej obfitej czytelniczej półce. Miejscowa biblioteka bez przerwy bogaci się w kolejne nowości, a ja jako jej stały bywalec po prostu nie potrafię przejść obok nich obojętnie. Tym razem na moje subiektywne oko czekają:
1. Virginia C. Andrews "Płatki na wietrze"
2. Christina Lauren "Piękny gracz"
3. Sofia Caspari "W krainie kolibrów"
4. Sofia Caspari "W krainie srebrnej rzeki"
5. Wojciech Jagielski "Modlitwa o deszcz"
6. Szczepan Twardoch "Wieloryby i ćmy"
     W powyższym stosiku jednej pozycji brakuje: "Pięknego nieznajomego" Christiny Lauren, którego już przeczytałam i zdążyłam oddać. Refleksje w związku z dwoma pierwszymi tomami już niebawem (ponieważ "Pięknego drania" z ostatniego stosiku również mam za sobą). W międzyczasie przeczytam tom trzeci i z pewnością pokuszę się o podsumowanie całej trylogii oraz generalną ocenę książek o tego typu tematyce (oj będzie się działo..).
     "Płatki na wietrze" to drugi tom cyklu: "Rodzina Dollangangerów". Pierwszy: "Kwiaty na poddaszu" obecnie czytam i mam nadzieję, że dotrwam do tomu ostatniego- piątego, bo niestety, jak na razie, książka niespecjalnie mnie intryguje.
     "Morfinę" Szczepana Twardocha przeczytałam i zrecenzowałam i postanowiłam jednocześnie nie sięgać więcej do jego książek. Pierwsza, z którą miałam styczność była dla mnie po prostu za trudna. Dlaczego więc "Wieloryby i ćmy" mimo to znalazły się w kolejnym stosiku? Podobno dobre, łatwiejsze i dość osobiste- to najważniejsze powody.
     "Wszystkie wojny Lary" Wojciecha Jagielskiego recenzowałam dość niedawno i już wtedy zapowiedziałam, że chętnie przeczytam kolejny reportaż tego pisarza. No i stało się. Wrażenia z przeczytania "Modlitwy o deszcz" może nie tak szybko pojawią się na blogu ( w końcu jeszcze tyle tytułów przede mną), ale prędzej czy później będą na pewno.
     I na koniec kolejna trylogia- tym razem argentyńska autorstwa Sofii Caspari. Nie czytałam, nie znam, nie wiem, ale słyszałam i ten jeden powód w zupełności wystarczy, by to nadrobić.
     Jak Wam się podoba kolejny stosik w tym roku? Widzicie tutaj coś dla siebie?

sobota, 16 kwietnia 2016

91. Życie po nienarodzonym życiu

     Odkąd pamiętam do noblistów mam swoistą awersję. Czytałam, analizowałam i próbowałam czytać po raz kolejny, ale zawsze kończyło się tak samo. Znużenie, niezrozumienie a momentami nawet istna mordęga zakończona westchnieniem ulgi na ostatniej stronie. Ja nie wiem, może po prostu za głupia jestem na tego typu ambitną literaturę, ale nobliści (nie wszyscy, niestety jednak spora większość) najzwyczajniej w świecie mnie nudzą. Dlaczego więc mimo to sięgnęłam do powieści Mo Yana? Bo wpadła mi w ręce w bibliotece i zaintrygowała opisem na okładce. Tym razem aż tak bardzo się nie zawiodłam, ale czy również nie pożałowałam- o tym pokrótce poniżej.

sobota, 9 kwietnia 2016

90. Barwny historyczny niedosyt

     Nie pamiętam w jakim momencie zaciekawiła mnie i zaintrygowała tematyka II RP. Na pewno nie w szkole średniej, bo nie sądzę, bym umiała wtedy nawet ulokować II RP w czasie. Na studiach? Literatura owszem- chociaż nie bardziej niż pozytywizm, ale historia.. niekoniecznie. Wydaję mi się, że dopiero po studiach, pracując już w szkole średniej, gdy szczęśliwie zdobyłam komfort czasu na poszukiwanie i pogłębianie swoich zainteresowań. Dlaczego akurat II RP? Powodu konkretnego nie ma, chociaż w poniższej pozycji znajduje się ich co najmniej dziesięć.