piątek, 26 lutego 2016

82. 20 "dreszczyków emocji" w wydaniu Kinga

     Trudno mi się jednoznacznie odnieść do tej pozycji. Przeczytałam 20 opowiadań z "Bazaru złych snów" Stephen'a Kinga, przejrzałam skrupulatnie wszystkie 672 strony kolejnego dzieła mistrza horroru i niestety, niewiele potrafię o nim powiedzieć. Czy to oznacza, że sięgnięcie po tę książkę to strata czasu? Wręcz przeciwnie.
     Nazywanie "Bazaru złych snów" nowością jest po części błędne. Owszem, 20 powyższych opowiadań Stephen'a Kinga ujrzało po raz pierwszy światło dzienne, ale wiele z nich sporo lat przed tym przeleżało w szufladzie.
     Każde z opowiadań poprzedzone jest wstępem. King przedstawia nam szczegółowo ich genezę i ewentualną drogę do ostatecznego opublikowania. Niektóre opowiadania pochodzą z czasów, gdy King dopiero "kiełkował" jako pisarz i to rzeczywiście, na pierwszy rzut oka, widać. Bo z jednej strony mamy do czynienia z historiami dojrzałymi, dopracowanymi i naprawdę intrygującymi, ale z drugiej również z infantylnymi i takimi, o których się szybko zapomina. 
      Czy należałoby zatem czytać "Bazar złych snów" wybiórczo? W żadnym wypadku. Publikacja pracy pisarza z różnych okresów jego twórczości wymaga sporej odwagi. Stephen King dzieląc się z nami tymi historiami ujawnia się jako pisarz szczery i świadomy swych niedoskonałości. King ciężko pracował nad tym, co dziś osiągnął i ta różnorodność jakości opowiadań doskonale nam to argumentuje. Nie od razu Rzym zbudowano i nie od razu każdy pisarz jest doskonały.
      "Billy blokada", "Wredny dzieciak, "130.kilometr" i "Nekrologi" to opowiadania, które wywarły na mnie największe wrażenie. Pierwsze jest o podszywającym się za baseballistę mordercy, drugie o dziwnej, złośliwej postaci zwiastującej śmierć, trzecie o bliźniaczce Christine (coś specjalnie dla fanów tego samochodu) a ostatnie o pisaniu fikcyjnych nekrologów, które ostatecznie powodują śmierć ich głównych bohaterów. "Nekrologi" z tych czterech są chyba "najmocniejsze". Pamiętam również opowiadanie o małej wyspie, która zdradzała nazwiska osób mających umrzeć, ale niestety umknął mi jego tytuł. A dlaczego nie wszystkie opowiadania pamiętam? Bo jest ich sporo, bo są maksymalnie różnorodne i ich kreatywność nie każdy czytelnik potrafi zebrać w kilku zdaniach.
     Podsumowując (teraz po tej krótkiej analizie mogę): "Bazar złych snów" to 20 intrygujących i ciekawych historii, które na pewno szkoda ominąć szerokim łukiem. Mistrz horroru po raz kolejny swoimi barwnymi opowieściami "z dreszczykiem" skłania nas do refleksji nad nieprzewidywalnością i przemijalnością życia. "Bazar złych snów" mnie nie rozczarował i wierzę, że następne dzieła Kinga w przyszłości podobnie dobrze zapamiętam.

5 komentarzy:

  1. Do Kinga mam zamiar wrócić i bardzo możliwe, że mój wybór padnie właśnie na "Bazar złych snów". Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisał wiele lepszych historii, ale mimo to "Bazar złych snów" jest godny uwagi. Również ciepło pozdrawiam :-)

      Usuń
  2. nie wiedziałam, że to zbiór prac z różnych okresów jego twórczości. mam w planach! pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam na półce i kusi mnie, ale próbuję sięgać najpierw po jego wcześniejsze książki :) Już się jednak cieszę, że ten zbiór nie rozczarowuje, a fakt, że pokazuje niejako autora na różnych etapach jego pisarskiej kariery stanowi dodatkowy atut :)

    OdpowiedzUsuń