sobota, 27 lutego 2016

83. Stosik rozmaitości

     Pierwszy stosik roku 2016 mam już za sobą- czas najwyższy na kolejny.
     Poprzedni stosik w całości składał się z książek wypożyczonych z biblioteki. Ten dla odmiany, jeśli chodzi o pochodzenie, jest wyjątkowo różnorodny. Jedną książkę pożyczyłam od znajomego, kilka mam ze szkolnej biblioteki, jedną własną a dwie sprezentowane niedawno mamie. Jak widzicie na poniższym zdjęciu, w najbliższym czasie zerknę do następujących tytułów:
1.Stephen King "Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika"
2.Władysław Bartoszewski "Mój Auschwitz"
3.Kamil Janicki, Aleksandra Zaprutko "Elity w II Rzeczpospolitej"
4.Mo Yan "Żaby"
5.Mo Yan "Obfite piersi, pełne biodra"
6.Arkady Fiedler "Dywizjon 303"
7.Anne Frank "Dziennik"
8.Ks. Jan Kaczkowski, Piotr Żyłka "Życie na pełnej petardzie"
9.Ks. Jan Kaczkowski, Katarzyna Jabłońska "Szału nie ma, jest rak"

     
     To, że jestem fanką Stephen'a Kinga wiadomo od dawna. Dlatego nie dziwi obecność w stosiku kolejnej jego książki. Ta jest wyjątkowa, bo diametralnie inna niż wszystkie pozostałe tego pisarza. Na pewno to nie horror, a co dokładnie, o tym napiszę już niebawem.
     Tematyka Holokaustu również nie jest mi obca, jednak książki Bartoszewskiego jak najbardziej. Aż wstyd się przyznawać, że nigdy nie czytałam niczego autorstwa tej słynnej postaci, dlatego czas najwyższy to nadrobić. Podobnie sprawa się ma z "Dziennikiem" Anny Frank i "Dywizjonem 303" Arkadego Fiedlera. To klasyka tematyki wojennej, którą bez wahania zaliczam do lektur obowiązkowych. Obie pozycje znam jedynie z fragmentów i cieszę się, że nareszcie sięgnę do ich całości.
     II RP to jeden z moich ulubionych okresów w historii i chętnie poświęcam czas na wszystkie książki z nim związane. Zwłaszcza jeśli wśród autorów znajduje się ostatnio dość popularny Janicki.
     O historii księdza Jana Kaczkowskiego na pewno co najmniej słyszeliście. Dwie książki ofiarowałam na święta mamie z jednoczesną myślą, że ja również będę miała okazję do nich zajrzeć.
     Skąd Mo Yan- noblista z 2012 roku? Powód właśnie podałam. Chociaż nobliści wielokrotnie mnie rozczarowali i znudzili, postanowiłam mimo to spróbować jeszcze raz. Oby tym razem było warto.
     Czy którąś z tych książek czytaliście? Czy jakąś szczególnie polecacie? Będzie mi niezmiernie miło jeśli już teraz podzielicie się ze mną swoimi wrażeniami. 

piątek, 26 lutego 2016

82. 20 "dreszczyków emocji" w wydaniu Kinga

     Trudno mi się jednoznacznie odnieść do tej pozycji. Przeczytałam 20 opowiadań z "Bazaru złych snów" Stephen'a Kinga, przejrzałam skrupulatnie wszystkie 672 strony kolejnego dzieła mistrza horroru i niestety, niewiele potrafię o nim powiedzieć. Czy to oznacza, że sięgnięcie po tę książkę to strata czasu? Wręcz przeciwnie.

środa, 24 lutego 2016

81. Wyjątkowy Fronczewski

     Gdyby zapytano mnie o najmilsze wspomnienia z dzieciństwa, na pewno jednym z nich byłby Piotr Fronczewski. Może nie dosłownie, bo obrazem do dziś wywołującym uśmiech na mojej twarzy jest postać Pana Kleksa, której odtwórcą był, jak doskonale wszyscy wiemy, właśnie Pan Fronczewski. Czy właśnie z tego powodu sięgnęłam po poniższą książkę? Owszem, ale nie tylko. W jednym z niedawnych telewizyjnych wywiadów miałam okazję posłuchać osoby mądrej, wykształconej i jednocześnie bardzo skromnej. Był nią właśnie Fronczewski, który swą postawą niesamowicie mnie ujął. Po raz pierwszy jako aktor, po raz drugi jako człowiek. I to chyba dwa najważniejsze powody, dla których musiałam dowiedzieć się o nim więcej.

wtorek, 16 lutego 2016

80. Intrygująca "Dziewczyna z pociągu"

     Duża ilość blogowych recenzji sprawiła, że chciałam ominąć tę książkę szerokim łukiem. Tak, nie pomyliłam się pisząc- byłam przekonana, że jakikolwiek kolejny "światowy bestseller" tradycyjnie mnie rozczaruje. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności (dziś już tak mogę powiedzieć) "Dziewczyna z pociągu" wpadła mi w ręce w bibliotece. Przeczytałam i cieszę się, że Paula Hawkins pozwoliła mi tak ciekawie spędzić czas.

sobota, 6 lutego 2016

79. Nie piszę recenzji

     Bo nie lubię. Nie streszczam fabuły, nie charakteryzuję bohaterów i nie analizuję kulminacyjnego punktu wydarzeń. Nie opowiadam po raz kolejny, bo od tego jest książka- czy raczej sam autor. Ja jestem tylko czytelnikiem i moją rolę upatruję jedynie w gromadzeniu wrażeń. Luźnych, przemykających- wychwytywanych przeze mnie i niekoniecznie przez kogoś innego. Prześlizgują się przez zakamarki moich myśli i często- lub nie, zostawiają tam trwały ślad. Ślad, by pamiętać i dyskutować w rozmowie z samą sobą- lub z Wami.
     A co jeśli książka pozostawia w mojej głowie niewiele wrażeń? Wtedy i niewiele o niej piszę, bo nigdy nie rozmawiam o czymś, czego nie pamiętam. I jeszcze jedna reguła, która rządzi moim czytaniem: im lepsza książka, tym więcej wrażeń, a im więcej wrażeń.. to już wiecie. 
     Jak wiele wrażeń pozostawiła w mojej głowie pozycja Wojciecha Jagielskiego? Post miał być krótki, ale jak widać nawet wrażenia potrafią być na tyle nieśmiałe, że wyłaniają się z naszej głowy dopiero wtedy, gdy o nich rozmawiamy.