piątek, 15 stycznia 2016

75. Uparta Izabela- uparta ja

     Mimo iż się interesuję historią (delikatnie mówiąc) i mam słabość do filmów kostiumowych, to do powieści historycznej sięgnęłam po raz pierwszy. I dopiero po zamknięciu "Przysięgi królowej" Christophera W. Gortnera okazało się, że niestety i ostatni. 

     Książkę się czyta naprawdę bardzo przyjemnie. Izabela Kastylijska to wyjątkowa postać, która w dość trudnych okolicznościach musiała stanąć na czele Hiszpanii. Sprawia wrażenie kruchej, bezbronnej i chwilami nawet lekko wystraszonej, ale ostatecznie wszelkie podjęte decyzje świadczą co najwyżej o jej niesamowitej sile. Powieść nie dociera do końca panowania Izabeli i na ostatnich stronicach się męcząco przeciąga, ale kreatywności i w większości zróżnicowanej fabuły nie można jej odmówić. Autor musiał naprawdę konkretnie się napocić, by odtworzyć tamtejszą nowożytną rzeczywistość. Detale są tu bardzo dopracowane (stroje, dworska etykieta), a nastroje ówczesnej społeczności umiejętnie nakreślone.
     Pojawia się więc pytanie- co mi w tej powieści nie pasowało? I nic, i wszystko jednocześnie. Bo "Przysięga królowej" jest naprawdę bardzo ciekawą pozycją, ale co z tego, skoro nie w stuprocentowym stopniu opartą na faktach? Nie z racji braku źródeł, czy też niedociągnięć warsztatu pisarskiego, tylko z powodu zamierzonych działań autora (!). Gortner celowo zmienił lub przeniósł w czasie kilka faktów, by opowieść była bardziej spójna i malownicza.  Wiem to od niego samego, bo w podsumowaniu powieści otwarcie się do tego przyznaje (!). No dobra, za przyznanie się nie będę go krytykować. Jest z czytelnikiem szczery i chwała mu za to. Tylko treść tej szczerości mi nie odpowiada. Bo historykiem jestem (na nieszczęście pedantycznym) i nie jestem w stanie znieść przeinaczania faktów.
     To po choinkę się za historyczną powieść w ogóle brałaś?? A bo nie czytałam nigdy i chciałam spróbować- z jednoczesną nadzieją, że fikcja będzie w niej niezauważalna. Widzę ją i nie lubię jednocześnie. A to znaczy, że powieść historyczna to gatunek, który powinnam omijać szerokim łukiem. Jeżeli jednak Wy nie macie nic przeciwko mieszaniu fikcji z faktami- przy ciekawej "Przysiędze królowej" na pewno nie stracicie czasu.

2 komentarze:

  1. Ja powieści historyczne czytam z dużą przyjemnością, lubię też filmy kostiumowe. Z książek polecam sagę "Nierządnica" niemieckiego duetu Iny Lorentz. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś, przez przypadek, skuszę się jeszcze na jakąś powieść historyczną, ale na razie tego nie planuję. Pozdrawiam również :-)

      Usuń