poniedziałek, 4 stycznia 2016

73. Realny rok 2016

     Wszyscy (a przynajmniej spora większość) podsumowują rok poprzedni- z największymi sukcesami, osiągniętymi celami oraz ilością (a nawet ogromem) przeczytanych stron i książek. Miałam takiego podsumowania nie robić,ot ze zwykłej przekory, ale.. zmieniłam zdanie. Jednak tylko po trosze, bo kilka słów pokrewnych zamknięciu starego roku to co najwyżej notatka, a nie szczegółowe i wylewne rozważania. Dla mnie jednak mimo wszystko w sam raz.
     Marzyło mi się w poprzednim roku przeczytać co najmniej 50 książek. Gdy zauważyłam (około okresu powakacyjnego), że nie uda mi się osiągnąć tej liczby, zamarzyłam ponownie, by przeczytać ich co najmniej dwa razy więcej niż w roku 2014. Ostatecznie jestem troszkę zawiedziona i wręcz przeciwnie, bo do liczby 44 książek nie dotrwałam, ale suma 39 również nie jest byle jaka. Zadowolona ostatecznie jestem, bo jak widać (w roku 2014 przeczytałam zaledwie 22 książki) wyraźnie pnę się w górę.
      O ilości przeczytanych stron, centymetrach okładek i nie wiadomo czym jeszcze pisać nie będę, bo i po co? Niepotrzebnego zaśmiecania bloga nie lubię, więc, co za tym idzie, dziwacznych statystyk również.
     Żałuję za to dwóch rzeczy: że zdarzało mi się rzadko pisywać posty i nie udało mi się poopowiadać o letnim pobycie w Bieszczadach. A wierzcie mi, że jest o czym, bo laptop od zdjęć i głowa od wrażeń od dawna pękają w szwach ! Żałować jednak za długo nie będę, bo od czego są noworoczne postanowienia, jak właśnie nie od niwelowania tym podobnych smutków? W związku więc z powyższym, przedstawiam wszem i wobec moje plany/cele na obecny- 2016 rok:
-częstsze recenzje itp. opowieści
-wylewny kult Bieszczad po ośmiodniowym pobycie w jednym z najciekawszych zakątków Polski
-minimum 52 książki w ciągu całego roku (oczywiście przeczytane)-żebym w żadnym tygodniu 
nie mogła się nudzić

     Cele może niezbyt ambitne, ale realne i za to je lubię najbardziej. Nie obiecuję, nie przysięgam tylko się staram. Oby z najlepszym skutkiem. Literacki początek Nowego Roku jak najbardziej wyśmienity- "Dziewczyna z pociągu" boska !
Zbiory Muzeum w Sanoku 
(nie pamiętam tytułu, ale nazwałabym go "Matka, żona i kochanka")

     I dlatego "realności" Wam życzę: byście krytycznie podchodzili do swoich marzeń i wytyczali cele na miarę swoich możliwości, by pod koniec 2016 roku się cieszyć z ich osiągnięcia, a nie płakać po raz "enty" z powodu permanentnej porażki.. wszystkiego co najlepsze !

5 komentarzy:

  1. Ja w tym roku stwierdziłam, że nie będę narzucała sobie 52 książek, bo mimo że udało mi się wywiązać z nawiązką to jednak czułam presję w połowie roku, a nie było to zbyt przyjemne. Zrobię sobie na lubimyczytać półkę "2016" i zobaczę ile mi wyjdzie do końca roku ;).
    A na bieszczadowe wpisy czekam! byłam rok temu w maju i chętnie pojechałabym jeszcze raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do Bieszczad z pewnością jeszcze kiedyś wrócę :-)

      Usuń
  2. Łączę się w bólu, bo i ja odwiedziłam w 2015 Bieszczady i również byłam w sanockim muzeum i też przywiozłam mnóstwo zdjęć i jeszcze więcej wrażeń, a wpisu jak nie było, tak nie ma... Mam podobne postanowienia do Twoich, więc będę zaglądać częściej w poszukiwaniu kolejnych tekstów, bo motywacja zawsze się przydaje ;) Powodzenia w 2016!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, że nie tylko ja w znajomej blogosferze mam zaległości z wakacyjnymi wpisami jest trochę...pocieszający ;-)
      Tobie również życzę wszystkiego co najlepsze !

      Usuń
  3. Czekam na notki o Bieszczadach :) Marzę o tym, żeby tam pojechać :)

    OdpowiedzUsuń