wtorek, 29 grudnia 2015

72. "I była miłość w getcie" Marka Edelmana

    Nienawiść jest łatwa. Miłość wymaga wysiłku i poświęcenia- to pierwsze, wyróżnione przeze mnie zdanie w tej książce.
     Spodziewałam się czegoś całkiem.. odmiennego. "I była miłość w getcie" wskazuje bowiem na konkretną tematykę. Myślałam, że będzie o zakochaniu okresu wojny, rozdzielonych i szczęśliwie odnalezionych osobach i o wieloletnich związkach, które były w stanie przetrwać wiele zła i zamieszania. Tak sobie to wyobrażałam jednak pomimo zawiedzionych oczekiwań, samą książkę wciąż uważam za bardzo cenną pozycję. W okresie II wojny światowej wymordowano 6 milionów Żydów a z tą ilością także szansę na jakiekolwiek, szczęśliwe zakończenia.
     Tytuł to jedno z szesnastu relacji- opowiadań połączonych ze sobą jednym miejscem akcji: warszawskim gettem. Gettem, na którego powierzchni stłoczone były największe ludzkie krzywdy i cierpienia. Codzienne egzekucje, wywózki do krematorium, śmierć głodowa na ulicach i permanentny strach: przed utratą bliskich, bólem fizycznym i psychicznym, zimnem i brakiem pożywienia. Strach pomieszany z odwagą, by wciąż, mimo to, się nie poddawać i walczyć o życie. Tematyka cenna lecz dość różnorodna, bo Edelman przytacza wiele wspomnień- te o tematyce miłosnej są jedynie nieznaczną cząstką książki.
      Marek Edelman to specyficzny narrator. Nazywam go reportażystą. Mówiąc rzeczowo, bez emocji, bardziej podaje niż opisuje. Skoro mówi tak beznamiętnie, to pewnie obraz mniej tragiczny? Nic wręcz bardziej mylnego. Fenomen przerażającej (czyli zgodnej z ówczesnymi realiami) rzeczywistości w relacjach Marka Edelmana polega na tym, że w każdym pojedynczym zdaniu potrafi on zawrzeć co najmniej jedną życiową tragedię. Ile zdań jest na jednej stronie? No właśnie..
     Wychodził Żyd z getta, stał tłum ludzi, a w nim dwóch szmalcowników. Tylko dwóch ich było i tylko tych dwóch zrobiło, co zrobiło, pozostali odwracali głowy i nie chcieli tego widzieć. Bo to bardzo przykra rzecz. A jednak pozostali świadkami. A bierny świadek staje się współwinny. W ekstremalnych sytuacjach bierność jest przestępstwem. W ekstremalnych sytuacjach nawet strach nie usprawiedliwia, a bierność naprawdę staje się przestępstwem. Podczas wojny bierny był cały świat- dlatego czytelniku nie bądź bierny i nie omijaj szerokim łukiem tematyki Holokaustu. Tak, to straszna i bolesna część ludzkiej historii, ale właśnie z tego powodu powinniśmy o niej jak najwięcej wiedzieć. Nieznajomość błędów przeszłości stwarza ryzyko ich powtórzenia.
      Po przeczytaniu tej książki wciąż chcę wiedzieć więcej. O Holokauście i samym Edelmanie również.

6 komentarzy:

  1. Fakt, choć to nie łatwe, ale trzeba się przynajmniej starać nie być biernym. I to nawet nie tyle w kwestii tematu Holokaustu, ale w ogóle. Po prostu starać się widzieć i reagować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odwaga i poczucie obowiązku to najmocniejsza broń przeciwko tchórzostwu.

      Usuń
  2. Tematyka bardzo trudna, ale książka zapowiada się interesująco. Lubię czytać pamiętniki czy wspomnienia, bo to daje człowiekowi mnóstwo świadomości. Z tego fragmentu, który znalazł się na końcu posta wnioskuję, że autor ma lekkie pióro i choć temat ciężki to czyta się dość płynnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Określenie "mnóstwo świadomości"pasuje tutaj wprost idealnie !

      Usuń
  3. Edelman w ogóle jest jedną z tych osób, których wypowiedzi warto czasem posłuchać, czy też gdzieś przeczytać. Dlatego tak szalenie cieszę się, że "Zdążyć przed Panem Bogiem" jest lekturą. To chyba jedna z niewielu trafionych na liście lektur obowiązkowych książek.
    Tematyka faktycznie bardzo ciężka, ale jak wspomniałaś, przytaczając Edelmana, nie należy jej zbywać milczeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co się orientuję (słuchając wypowiedzi moich podopiecznych) "Zdążyć przed Panem Bogiem" jest jedną z ulubionych licealnych lektur :-)

      Usuń