poniedziałek, 14 września 2015

61. Gdzie byłam, gdy mnie nie było

     Nie zrezygnowałam z prowadzenia bloga, nie zapomniałam o nim, ani tym bardziej o Was i w żaden sposób się nie zniechęciłam. Gdzie więc byłam, gdy mnie nie było? W Łańcucie, Ustrzykach Dolnych, Górnych, Solinie, Krasiczynie, Przemyślu i Krakowie. Zwiedziłam dwa zamki, jedną zaporę, zdobyłam cztery szczyty i stanęłam przy jedynej zachowanej"polskiej jedenastce" (nareszcie !). W sierpniu spędziłam osiem dni w Bieszczadach, a we wrześniu trafiłam na Zoobotanicę we Wrocławiu. Mnóstwo zobaczyłam, doświadczyłam i tradycyjnie przeczytałam, a teraz czas najwyższy o tym opowiedzieć. Oczywiście nie o wszystkim naraz- dziś co najwyżej zapowiadam nadchodzącą dawkę ciekawostek ;-) Przepięknie spędziłam wakacje i lada dzień, dzięki tej stronie, będę je mogła przeżyć jeszcze raz :-) Do napisania kochani !

4 komentarze:

  1. Łańcut jest piękny, też tam byłam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ cudownie spędziłaś czas :) Chciałabym kiedyś pojechać w Bieszczady :)

    OdpowiedzUsuń