poniedziałek, 29 czerwca 2015

54. Wakacyjne zdobycze.

     Podobno w wakacje biblioteki pracują niczym lokale z fast food'ami. Nie wiem, nie zawsze bywam w bibliotekach w wakacje, ale tym razem i mnie w ten sympatyczny czas tam pognało. A oto moje "zdobycze":

     Bussi'ego chyba nie muszę przedstawiać. Czytałam niedawno "Nie puszczaj mojej dłoni" jego autorstwa i chciałabym przeczytać kolejne. Czy dlatego, że książka mnie zachwyciła? Niekoniecznie, ale też nie zniechęciła. Potrzebuję więcej stronic tego pisarza, by móc stwierdzić, czy jestem jego fanką. Pierwsza lektura była raczej interesująca- lecz nie powalająca. Mam nadzieję, że te pozytywnie mnie zaskoczą.
     Nie pamiętam kiedy wybrałam w bibliotece książkę, która mnie zaintrygowała tytułem. Przy tylu "koniecznych" do przeczytania pozycjach "na wczoraj" wybieranie lektury przy użyciu intuicji uważam za luksus. Tym razem jednak (a może nareszcie?) zaszalałam i dopieściłam ciekawskie oko tytułami: "Pudełko na modlitwy" i "Jezioro marzeń". Ten drugi skojarzył mi się z uwielbianym dawno temu serialem... Czy ma on związek z tą lekturą? Tego jeszcze nie sprawdziłam.
     Czytaliście "Każdy szczyt ma swój Czubaszek" ? Ja owszem i dlatego książkę Andrusa również bez wahania porwałam z biblioteki.
     Ale to nie wszystko z moich już ukochanych "zdobyczy". Jak szaleć to na całego !
     Poprzednie książki wypożyczyłam z Biblioteki Miejskiej. "Mój Auschwitz" jest z mojej- szkolnej biblioteki. Trudno w to uwierzyć, ale jeszcze nic nigdy Pana Bartoszewskiego nie przeczytałam. Czas nadrobić zaległości.
     A skąd i dlaczego King? A przez przypadek- od kolegi z pracy. I z racji sympatii wobec pisarza również.
     Co sądzicie o moich lekturach na lato? Czytaliście? Polecacie czy może odradzacie? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz