sobota, 1 listopada 2014

35. Poranek z przytupem.

     Muzyki słucham sporo-i ilościowo i gatunkowo. Ale piosenek, które potrafią mnie wyrwać w zimny poranek spod ciepłej kołderki jest stosunkowo niewiele. Tak tak, takie naprawdę istnieją ;-) Pierwsze ich nuty poruszają  zaspane palce u stóp, a cała reszta ciała naśladuje je już chwilę później. Gdybym miała przytoczyć je wszystkie, począwszy od lat 60-tych, oj trochę by mi to zeszło... dlatego ograniczę się do trzech. Głównie ze względu na ich aktualność.
Utwór Kelly Clarkson spełnia aż dwa zadania. Oprócz już wymienionego, pozwala mi przebrnąć przez wszelakie zawodowe i prywatne problemy. Każe mi pamiętać, że dzięki nim staję się silniejsza.
     Dlaczego je tutaj wymieniam? Bo fajnie jest mieć piosenki, które pomagają nam pozytywnie zacząć dzień. Czy Wy również takie posiadacie?

4 komentarze:

  1. A mnie swego czasu inny kawałek Clarkson bardzo poruszał. Muzyka potrafi czasem dac kopa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba każdy ma takie piosenki; ja lubię rozpocząć dzień z Janelle Monáe. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam, ale z pewnością zaraz poznam ;-)

      Usuń