poniedziałek, 17 listopada 2014

38. Redukcja z piątego (szóstego?) biegu na pierwszy- wbrew pozorom możliwa.

     Owszem, chwile z białym mercedesem za ponad milion złotych i pewnie równie kosztownym czerwonym bmw nie zdarzają się zbyt często, a nawet wcale, biorąc pod uwagę znaczną większość fanów Bednarka. Nad czym ten wokalista w ten sposób "zwycięża"? Nad przeciętnym Polakiem? Łaknącą równoznacznej popularności konkurencji? Czy może nad licznymi krytykami, czy wręcz wrogami? O tak, Bednarek z pewnością wziął tym razem "wolne od życia", bo kompletnie oderwał się od wartościowej i poważanej rzeczywistości.
     A szkoda, bo lubiłam Jego piosenki, z ich twórcą włącznie. Ciepłe, sympatyczne; nawiązujące do prostoty i skromności.  Zwyczajny, uśmiechnięty chłopak, który śpiewa o cennych dla nas wartościach i maksymalnie się dystansuje od pogoni za pieniądzem. To już niestety zamierzchłe czasy. Bo co tym razem dostajemy od Bednarka? Drogie fury, "dupy" na karykaturalnych szpilkach i gołe pośladki. Pozbawioną sensu fabułę również.
     Bednarek stracił moją sympatię, bo się sprzedał. I będzie musiał naprawdę mocno popracować w przyszłości nad zmianą mojego zdania.

piątek, 14 listopada 2014

37. Stalingrad.

     O tym, że interesuję się historią, już wiecie. Ale o fakcie, że dobre dokumenty przedkładam ponad literaturę o podobnej tematyce, dowiecie się dzisiaj. Bo zdjęcia bardziej do mnie przemawiają, a krótsze i konkretniejsze przekazy zapadają w pamięć zdecydowanie mocniej niż często zbyt rozbudowana i zarzucona ogromem szczegółowych informacji literatura historyczna. Dokumenty staram się oglądać co najmniej raz w tygodniu. Dziś słów kilka, w połączeniu z gorącym poleceniem, o dwóch dobrych dokumentach poruszających wnikliwie tematykę bitwy stalingradzkiej.
     Historia Stalingradu cieszy się sporym gronem zainteresowanych i realizujących tę tematykę we wszelakiej formie również. Dobry temat nie zawsze oznacza dobrą produkcję- to oczywiste. W ostatnim czasie obejrzałam cztery dokumenty na temat bitwy stalingradzkiej, ale naprawdę ciekawe i rzetelne są przede wszystkim poniższe dwa.
      W tym dokumencie znajdziecie sporo ciekawostek na temat technicznego zaplecza bitwy. Wyraźny narrator i prezentowane eksperymenty znacznie wzbogacają całość.
    Konkrety, ciekawostki i oblicza dwóch rywalizujących ze sobą dowódców: zasłużonego Paulusa i upartego Czujkowa. Uderzający i pamiętliwy obraz.
    Ps. "Czas honoru" dokumentem nie jest, ale o tematykę historyczną zahacza znacznie. Taka ciekawostka na dziś (przy okazji): producent tego serialu jest zainteresowany realizacją produkcji o Dywizjonie 303. Uwielbiam chłopaków z Dywizjonu 303 i jestem przeszczęśliwa z racji powyższego pomysłu i, miejmy nadzieję, jednocześnie konkretnych planów.

wtorek, 4 listopada 2014

36. Furia.

     Dla odmiany zacznę od wniosków.
     Jeśli film o tematyce wojennej, to tylko w kinie. Huk wystrzałów, błysk laserów i krzyki rannych w otaczających nas na sali głośnikach nigdy nie będą tak realne i tak przerażające, jak te w domu przed tv.
     Wniosek drugi: skoro postać grana przez Brada Pitta ostatecznie umiera, to aktor niestety, świadomie lub nie, zaczął już przynależeć do seniorów sztuki filmowej.
      
     Fanką filmów o tematyce wojennej jestem, ale nie tylko dlatego oceniam "Furię" jako naprawdę bardzo dobrą. Zróżnicowana i dopracowana pod względem osobowości załoga czołgu, realistyczne i profesjonalne efekty specjalne, akcje trzymające w napięciu do tego stopnia, że prawie wchodziłam w ekran, by niczego nie przegapić i ta kinowa reakcja publiczności ("łoooł") po każdym potężnym, niespodziewanym wystrzale. Wszystko to sprawiło, że wyszłam z kina wyjątkowo usatysfakcjonowana i zadowolona z powodu naprawdę sensownie wydanych pieniędzy.
      Druga przyczyna mojej dużej satysfakcji: co za szczęście, że powstał dobry film o walecznej załodze czołgu, o którym równie często można mówić, co o "Czterech pancernych i psie". Można się domyślić, że tego ostatniego nie znoszę i to nie dlatego, że mi się przejadł. Jestem z wykształcenia historykiem i nietrudno się domyślić, że hołdowanie filmowi kultywującemu "cenną przyjaźń polsko- radziecką" i perfidnie zniekształcającemu naszą historię naprawdę mnie drażni. "Furia", mimo skąpych wątków historycznych, jest prawdziwa i to jej kolejna zaleta.
     Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym się do czegoś nie przyczepiła. Tylko jeden członek załogi- najmłodszy przeżył. Ok, to jeszcze nie jest taki widoczny banał. Wyszedł z czołgu przez jego dolną klapę i zagrzebał się w błocie. Jednak zdecydowanie bardziej realne by było, gdyby go spod tego błota niespecjalnie było widać, a nie fakt, że Niemiec, który go spostrzegł, uśmiechnął się i poszedł dalej. Wrogi czołg wybił prawie wszystkich jego współtowarzyszy i nie było opcji, by powyższy Niemiec zachował w sobie choć gram litości wobec ocalonego alianta. No cóż, ideały ponoć nie istnieją, w sferze kinowej zwłaszcza.
     Czas na krótkie podsumowanie. Film bardzo dobry i póki jeszcze jest w kinach, nie wahajcie się ani chwili. Kobiety również, chociaż pewnie w sporej mniejszości. To tak a propos tego, co usłyszałam po seansie w toalecie. Tamtejsze Panie uskarżały się na swoich współtowarzyszy, że Ci zamiast wybrać jakąś "normalną, romantyczną" produkcję, zabrali je na 180 minut ustawicznego strzelania i rozrywania ciał. Takie historyjki sprawiają, że czasem się zastanawiam, czy ze mną jest wszystko ok.. ale to tylko czasem ;-)

sobota, 1 listopada 2014

35. Poranek z przytupem.

     Muzyki słucham sporo-i ilościowo i gatunkowo. Ale piosenek, które potrafią mnie wyrwać w zimny poranek spod ciepłej kołderki jest stosunkowo niewiele. Tak tak, takie naprawdę istnieją ;-) Pierwsze ich nuty poruszają  zaspane palce u stóp, a cała reszta ciała naśladuje je już chwilę później. Gdybym miała przytoczyć je wszystkie, począwszy od lat 60-tych, oj trochę by mi to zeszło... dlatego ograniczę się do trzech. Głównie ze względu na ich aktualność.
Utwór Kelly Clarkson spełnia aż dwa zadania. Oprócz już wymienionego, pozwala mi przebrnąć przez wszelakie zawodowe i prywatne problemy. Każe mi pamiętać, że dzięki nim staję się silniejsza.
     Dlaczego je tutaj wymieniam? Bo fajnie jest mieć piosenki, które pomagają nam pozytywnie zacząć dzień. Czy Wy również takie posiadacie?