poniedziałek, 27 października 2014

33. J.D Salinger "Buszujący w zbożu".

     
     Gdybym miała przeczytać tę powieść jeszcze raz, skupiłabym się na policzeniu wyrażeń: "wcale nie żartuję", "możecie mi wierzyć", "to naprawdę dołujące", "czasem ze mnie straszny świr" i "cholernie to przygnębiające", zwłaszcza z naciskiem na to ostatnie. Bo Holden Caulfield- główny bohater całej historii, przytacza je nadzwyczaj często, ale, co najważniejsze, nie wprowadza tymi słowami monotonii. Zawsze są wypowiadane w odpowiednich momentach i zaraz po tym stają się niezbędne.
      Ani wulgarna, ani przesycona seksualnością ta książka dla mnie nie jest, co najwyżej życiowa. Ale co innego może wypowiedzieć czytelniczka z roku 2014, którą, w dobie showman'skiej telewizji i nabuzowanego erotyzmem internetu, nie ruszają historie o dotykaniu i pieszczeniu. Wzmianka o pryszczatym koledze, który z otwartymi ranami na twarzy kładzie się na osobistej poduszce Holdena, dotknęła mnie zdecydowanie bardziej. Ale pamiętajmy o tym, że powieść Salingera wydano w 1951 roku. Powyższe częste wyrażenia, tematyka seksualności przeplatana wulgaryzmami wywołały w tamtym czasie niemały skandal. Jaki?
     W 1960 roku amerykański nauczyciel został zwolniony za omawianie na lekcji "Buszującego w zbożu", później jednak przywrócono go na stanowisko. Według Stowarzyszenia Bibliotek Amerykańskich, "Buszujący w zbożu" zajął 13. miejsce na liście najbardziej napiętnowanych książek wydanych w latach 1900-2000. Główną przyczyną kontrowersji był w dużej mierze wulgarny język bohatera a jako inne przyczyny podaje się nawiązania do spraw związanych z seksualnością, bluźnierstwa, lekceważenie wartości rodzinnych i moralnych nakazów. Holden, według przeciwników książki, przedstawiony zostaje jako figura zachęcająca do buntu, promująca wśród młodzieży picie alkoholu, palenie, posługiwanie się kłamstwem czy swobodę seksualną. I teraz najlepsze: Mark David Chapman, który w roku 1980 zamordował Johna Lennona, miał przy sobie egzemplarz "Buszującego w zbożu", gdy tuż po dokonaniu morderstwa został aresztowany przez policję (!). Robi wrażenie prawda?
*Przytoczone powyższe informacje zaciągnęłam z Wikipedii.
       Holden to na pewno nastolatek z dylematami, których nikomu nie życzę- zwłaszcza dziś.  Wokół siebie widzi mnóstwo zła, chamstwa, okrucieństwa i nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego (dziś wiemy, że to nieodłączne cechy otaczającego nas świata), gdyby nie fakt, że nie umie się z tym pogodzić. Usilnie poszukuje wielu, wręcz absurdalnych sposobów na wyrwanie się z tego przesyconego złem bagna, ale nawet plany udawania głuchoniemego i zaszycia się w leśnej chatce, nie uchronią go przed światem.        
     Jednak czy Holden jest rzeczywiście takim straceńcem, za jakiego się nieustannie uważa? Według mnie jest co najwyżej ślepym straceńcem. Bo nie dostrzega tego, co jest rzeczywiście najważniejsze, najcenniejsze i nieskalane na tym świecie: miłości. Przecież to aż razi w tej powieści. Miłość partnerska, rodzinna. Dlaczego tak często myśli o Jane i o siostrze, która jako jedyna skłania go do powrotu do domu? Bo je kocha. Czyli jego położenie nie jest jednak aż tak beznadziejne. Nasze współczesne również, mimo tylu rażących skaz.
     Uwielbiam książki, które dają do myślenia i prowadzą do konstruktywnych wniosków. Przeczytajcie koniecznie.
     Na koniec mój ulubiony cytat: "Myślę, że nawet gdy już umrę, gdy zapakują mnie do grobu i przykryją płytą, na której będzie napisane: "Holden Caulfield", a dalej rok urodzenia i rok śmierci, poniżej ktoś nasmaruje "Kurwa". Tak będzie- na bank." Tak a propos licznych, "bogatych" w słownictwo graffiti ;-)

6 komentarzy:

  1. Ja też się przymierzam do tej książki, ale póki co mam inne zaległości :) A Buszujacy... to podobno mega must have :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świadomość dobrej znajomości książki określanej jako "must have" jest naprawdę bardzo przyjemna :-)

      Usuń
  2. To prawdziwy wstyd, że tego nie czytałam, ale taka jest prawda... Chciałabym nadrobić braki, bo właściwie ile razy natknę się na recenzję, każdy książkę zachwala :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To obowiązkowa lektura dla wszystkich książkoholików i nie tylko ;-)

      Usuń
  3. No tak, co jakiś czas ta książka pojawia się na horyzoncie, a ja... wstyd, ale jeszcze jej nie miałam okazji przeczytać. Chyba czas nadrobić :D

    OdpowiedzUsuń