czwartek, 11 lipca 2013

24. Jerzy Kosiński "Randka w ciemno".

    Kolejna książka Kosińskiego i kolejne potwierdzenie faktu, że jest to jeden z moich ulubionych pisarzy.

                                                    
Wydawnictwo: DA CAPO
Miejsce i rok wydania: Warszawa 1992
Liczba stron: 315
Okładka: miękka
Moja ocena: BARDZO DOBRA

    Od razu zaczęło się konkretnie: romansem głównego bohatera z własną matką. Gdy pamiętamy przy tym dodatkowo o wielości wątków autobiograficznych w tej książce, niedowierzanie czytelnika sięga apogeum. Ja, czytając ten fragment, dziwiłam się i wręcz przeciwnie. Łatwość z jaką Kosiński przekracza wszelkie granice, moralne zwłaszcza, sprawia, że i dla nas z czasem stają się one o wiele bardziej przyswajalne.
    Główny bohater to niejaki George Levanter- zagadkowy przedsiębiorca, który przekraczając swego czasu "żelazną kurtynę", dzieli się doświadczeniami z obu jej stron. Jest inteligentny, zdecydowany i pewny siebie. Kobiety, które kocha (łącznie z transseksualistą), wynagradza, a Ci, których nienawidzi, giną w eksplozji lub ze szpadą w odbycie. Bezgraniczna i, co za tym idzie, kontrowersyjna pomysłowość Kosińskiego imponuje mi chyba najbardziej. Dodając do tego wyzywające i intrygujące każdym szczegółem opisy scen erotycznych mamy wręcz literacki ideał.
    Książka w mojej ocenie bardzo dobra i podobnie, jak wcześniejsze, przeczytane przeze mnie Kosińskiego, pamiętliwa. I nie przeszkadza mi wielość, często niechronologicznych, wątków "Randki w ciemno", która rzekomo właśnie za to została najbardziej skrytykowana. Dzięki temu ta powieść nieustannie żyje i ani przez moment nie zawodzi czytelnika łaknącego elementów zaskoczenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz