środa, 3 lipca 2013

20. John Maxwell Coetzee "Hańba".

     Tyle dobrego i imponującego dowiedziałam się o tym pisarzu zanim sięgnęłam po jego książkę jednak czy rzeczywiście się to pokrywa z prawdą? Trudno mi to w obecnej chwili stwierdzić. Nie tylko dlatego, że jedno dzieło nie określi wystarczająco autora, ale również ze względu na moje dość chwiejne oceny przeczytanej "Hańby".

                                    
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2001
Liczba stron: 256
Okładka: miękka

      Powieść od pierwszych chwil mnie "wciągnęła"- to pewne. I to o dziwo nie z racji wartkich czy też bulwersujących zdarzeń. Od pierwszych stron stało się coś, co sprawiło, że nie mogłam się od niej oderwać. Dialogi? Opisy? Język? A może wszystko naraz? Na pewno autor posiada bezcenną umiejętność zapomnienia się w jego słowach i aż na samą myśl do czego jest zdolny w rozmowie w cztery oczy dostaję gęsiej skórki. Coetzee hipnotyzuje swojego czytelnika- tego określenia właśnie szukałam.
     Dlaczego czar prysł w okolicach połowy historii? Bo niczym kapryśna gąska rozczarowałam się jej dalszym przebiegiem. David miał romans ze studentką, praktycznie na własne życzenie skończył z uczelnią, ale zamiast się rozwijać i zaczynać drugie, zdecydowanie ambitniejsze życie zagrzebuje się w codzienności swej homoseksualnej, śmierdzącej psami córki. Tak, wiem- przecież ona chroni niewinne zwierzęta, swoją farmę i walczy samotnie z przeciwnościami losu, ale mimo wszystko nie rusza mnie to. Może i afrykańskie realia funkcjonują w taki właśnie a nie inny sposób, jednak ja, mimo permanentnego wysiłku kompletnie tego nie rozumiem i nie akceptuję. Gwałt, dziecko i chęć małżeństwa w imię dobra ogółu to dla mnie co najwyżej głupota, czy wręcz absurd a nie przemyślana decyzja. I pewnie to dlatego, że jestem Europejką, nie Afrykanką, ale niewielu jest na tym świecie, którzy chociażby na potrzeby literatury są w stanie mnie "przestawić. Dokładnie jeden: Kapuściński.
     Czy się jednak męczyłam czytając tę opowieść do końca? Absolutnie nie. Pisarz, który potrafi hipnotyzować czytelnika, nawet przy nieakceptowalnym biegu wydarzeń nie jest w stanie go niczym zniechęcić. A czy przeczytam kolejną powieść Coetzee'go? A tego to już nie potrafię stwierdzić, bo jego dziwaczne historie samotników skutecznie uniemożliwiają mi odpowiedź.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz