sobota, 8 czerwca 2013

18. Big Love.

     Film, w zamyśle reżyserki (się normalnie zdziwiłam), miał być tragiczną historią bezgranicznie i namiętnie zakochanej/ uzależnionej od siebie dwójki ludzi. Jednak, jak to niestety z polskimi produkcjami często bywa, wyszła z tego co najwyżej karykatura tego typu opowieści.

                       
      Gatunek: melodramat, thriller ( w którym niby miejscu ??)
Produkcja: Polska
Premiera: 10 lutego 2012
Reżyseria: Barbara Białowąs
Scenariusz: Barbara Białowąs 
    (jak już spieprzyć, to wszystko jedną ręką)     
Obsada: Aleksandra Hamkało, Antoni Pawlicki, Robert Gonera, Dobromir Dymecki

     Młodziutka Emilia poznaje starszego od siebie Maćka, który odsłania przed nią świat miłości i namiętności. Powoli budują silny związek, który jednak musi się zmierzyć z największą trudnością- dorastaniem i dojrzewaniem Emilii, która z niedoświadczonej i ciekawej świata dziewczynki staje się wrażliwą i coraz bardziej otwartą na świat kobietą. Ich związek nie wytrzymuje tej znaczącej zmiany i kończy, zastąpiony sporadyczną, toksyczną namiętnością. Jak się szybko okazuje- wyjątkowo niszczycielską.
    Wszystko pięknie, ładnie, tylko żeby to tak profesjonalnie i bezbłędnie trafiało do odbiorcy. Do mnie bowiem niestety- nie trafiło. I nawet odważne sceny miłosne nie zdołały mnie w całą tę "bajkę" zaangażować. Akcja chaotyczna, ze sporymi lukami w emocjonalnym przekazie i dlatego historia, zamiast tragiczna, staje się co najwyżej komiczną. Więcej w tym wszystkim dziecięcej, nieumiejętnej szarpaniny niż prawdy, stąd taka a nie inna opinia. Niby w jakiś tam momentach (np. naprawianie zniszczonych listów przez główną bohaterkę) przebłyskuje nutka inteligencji reżyserki, ale ostatecznie nie udaje jej się wydostać na światło dzienne. Widok opierzonej Emilii wijącej się na scenie niczym niewyżyty kociak skutecznie mnie zniechęcił, a film przecież się dopiero zaczynał "rozkręcać"... O sposobie zerwania z Maćkiem nie wspomnę, bo w słowniku nie ma słów, którymi byłabym w stanie skomentować absurdalność niektórych "pomysłów" reżyserki.
    Jedyne, co mogę tu pochwalić, to dobór aktorów. Odtwórczyni głównej roli śliczna, dziewczęca i wiarygodnie dorastająca. Odtwórca roli Maćka zdecydowanie mniej wylewny, ale za to prawdziwy i momentami rzeczywiście destrukcyjny. Tyłek Pawlickiego wyjątkowo przypadł mi do gustu, ale niestety, jak to w każdym filmie zresztą bywa, nawet najlepiej wyglądający i grający aktorzy nie zatuszują nieumiejętnego scenariusza. Dziewczyna ginie niszczona przez własną miłość a chłopak niedługo po niej na wieść o śmierci nienarodzonego dziecka- co za bzdury... Niby w tym tyle tragizmu, smutku i rozdarcia, a moja jedyna reakcja po obejrzeniu tego filmu to ulga, że więcej nie będę musiała tracić na niego czasu. Kolejny raz zwiastun okazał się nie tylko lepszy, co po prostu oszczędniejszy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz