wtorek, 12 lutego 2013

7. 9 i pół tygodnia.

     Odkurzania dysku ciąg dalszy. Tym razem o filmie naprawdę zamierzchłym, bo jeszcze z 1986 roku. W rolach głównych: Michael Rourke i Kim Basinger.
                 
     Elisabeth jest rozwiedzioną trzydziestolatką. Pracuje w galerii sztuki w Nowym Jorku. Na zakupach natrafia przypadkiem (czy też wręcz przeciwnie) na przystojnego Johna. Znajomość początkowo niewinna, w rzeczywistości od pierwszej chwili z niebezpiecznymi rysami. John to mężczyzna nieprzewidywalny, apodyktyczny w działaniach i, z mojego punktu widzenia, wyraźnie toksyczny. Stopniowo wciąga Elizabeth w coraz bardziej niebezpieczną grę erotycznych prowokacji i uzależnień, której celem jest jedno: perwersyjny i masochistyczny emocjonalnie i fizycznie związek. Namiętność w ich związku wyraźnie potęguje, jednak wszystko to po to, by ostatecznie doprowadzić do destrukcji autentycznych uczuć. John oczekuje od Elisabeth spełniania jego fantazji, Elisabeth natomiast pragnie, obok spontaniczności, względnej stabilizacji. Ich drogi najpierw się krzyżują, by w końcu rozejść się w dwie przeciwne strony.
     Zastanawiałam się w pierwszej kolejności, kto mi ten film podrzucił/ polecił. Tematyką pasuje tylko do jednej, znanej mi swego czasu bliżej osoby: mężczyzny oczekującego od kobiety ciągłej pasji i odwzajemnionych niespodzianek, nie zaś uczuć i chęci stabilizacji. Typ toksycznego faceta, którego bezwzględnie należy unikać. Taki właśnie jest John- bohater tego filmu. Zaskakuje, zaspokaja, spełnia najintymniejsze marzenia, ale swoją zagadkowością i nieprzewidywalnością również przeraża, czy wręcz odpycha. Uzależnieniem kobiety nigdy nie będzie jego serce, ale wyłącznie ciało i działające zmysły.
     Rozpoznałam typ Johna i od razu zniechęciłam do filmu. Infantylna postać Elisabeth dolała oliwy do ognia. Po jakimś czasie jednak wciągnął mnie on na tyle, że emitowane w tle "Ostateczne rozwiązanie" nie zdołało mnie od niego oderwać. "Nie liczy się to, jak ktoś zaczyna, tylko jak kończy"- warto obejrzeć.
     Ps. Film doczekał się dwóch kontynuacji...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz