poniedziałek, 30 lipca 2012

3. Wstyd.

  Film w reżyserii Steve'a McQueena, mający polską premierę 24. lutego b.r.

    Głównym bohaterem jest Brandon, 30- letni singiel z Nowego Jorku, który nie potrafi zapanować nad swoim życiem erotycznym. W opisach podają, że "atrakcyjny", ja jednak nie do końca się z tym zgadzam. Podany wiek zresztą też budzi moje wątpliwości.
     Krótkotrwałe i nałogowe kontakty z kobietami, obsesja na punkcie prasy i multimediów erotycznych; psychicznie niezrównoważona siostra dowodem na istnienie tajemniczej przeszłości rodzinnej- wszystko to jako całość miało stworzyć obraz współczesnego nam seksoholika i podłoże jego stanu. Zamiar reżysera, niestety jak dla mnie, okazał się kompletnym niewypałem. Seksoholicy to ofiary niezmiennie pedzącego świata i kwestia patologii jest tu co najwyżej dodatkiem.
     Sceny erotyczne śmiałe, aczkolwiek nie niespotykane. Film momentami nudny i bezcelowy. Rodzeństwo z problemami, których i tak nie da się rozwiązać. I akurat ta część filmu spodobała mi się najbardziej, bo jest wyjątkowo wiarygodna. Ckliwe zakończenia w stylu: walka z nałogiem i wstąpienie do grupy wsparcia zepsułyby ten obraz maksymalnie. Bohater ma chwile załamania i zadumy, ale ostatecznie  pieprzy się jak dawniej z kim popadnie i już nawet kwestie moralno- etyczne przestają mu w tym przeszkadzać.
     Za co mogę pochwalić? Za, mimo iż pikantne, ale, o dziwo, wyjątkowo udane połączenie wzruszającej skrzypcowej muzyki z trzyosobową orgią.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz