czwartek, 19 lipca 2012

2. Galerianki.

    Jak już wspomniałam w opisie, na filmy zerkam rzadziej niż do literatury, ponieważ ta jest mi zdecydowanie bliższa. To nie znaczy, że nie lubię kina, ale na pewno tak często mu się nie przyglądam, jak książkom. Świadczy o tym chociażby fakt, że niektóre kinowe pozycje nadrabiam dopiero z kilkuletnim opóźnieniem, bo najzwyczajniej w świecie swego czasu nie czułam potrzeby, by do nich zaglądać.

 "Galerianki"- film fabularny w reżyserii Katarzyny Rosłaniec z 2009 roku. Właśnie obejrzałam i przyznam szczerze, że wyjątkowo skłania do myślenia. Opowiada o nastoletnich dziewczynach, których najważniejszym zajęciem jest szukanie sponsorów i świadczenie im usług seksualnych w zamian za kupno markowych ciuchów. W sumie nie musiałam tego pisać, bo pojęcie to przez większość z was jest doskonale znane. Film ten w moim rozumieniu je poszerzył, ponieważ wcześniej myślałam, że galerianki to przede wszystkim dorosłe kobiety. Skąd taki kierunek? Otóż swego czasu byłam w jednym z droższych klubów we Wrocławiu i osoba, która mnie tam zaprowadziła na wstępie oznajmiła, że można tam najczęściej spotkać panny szukające sponsorów (dodam, że klub posiadał ograniczenie wiekowe minimum 21 lat). Jak więc widać, patologię tę nie można wytłumaczyć jedynie niedoświadczonym rozumkiem smarkul gimnazjalistek. Tak, dla mnie to patologia. Bo nie wyobrażam sobie dziewczyny/ kobiety z "normalnego" domu, który się ima tego "zajęcia".
     Co o samym filmie? Krótki, ale konkretny i dobry. Aktorki: Anna Karczmarczyk i Dagmara Krasowska stały się od dzisiaj moimi idolkami; jednak nie aż na tyle, by skłonić mnie do oglądania seriali ;) Dialogi są powalające, a film dzięki nim wyjątkowo wiarygodny. Muzykę bym tylko w niektórych momentach zmieniła, ale to chyba dlatego, że po prostu nie słucham hip- hopu. Najlepszy, według mnie, tekst: "Jak kupisz mi jeansy, to zrobię Ci loda" :))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz